Dokument 283; Awans Maurycego Zdanowicza na stanowisko Starszego Referendarza Kolei Państwowych - Minister Komunikacji, Warszawa 31 grudnia 1947 roku.
Maurycy Zdanowicz awansował na stanowisko Starszego Referendarza Kolei Państwowych
Ojciec Zygmunta, Maurycy Zdanowicz nadal mieszkał i stołował się w hotelu kolejowym w Łodzi. Na niedziele i święta dojeżdżał do córki i wnuków do Piotrkowa Trybunalskiego, lub do żony i synów do Krakowa.
Łódź
Janek Andrzejewski w latach 1948 - 1951 pracował jako starszy technolog w Fabryce Obrabiarek ZPMH "Cegielski" w Poznaniu. Jednocześnie uczęszczał na Politechnikę Poznańską. Otrzymał dyplom mgr inż. mechanika.
Poznań
Staszek Gołofit w latach 1948 - 1950 pracował jako starszy radca w Państwowej Komisji Planowania Gospodarczego w Warszawie. Ożenił się z Barbarą Stanką, stomatologiem, która posiadała własną willę w Falenicy i prowadziła prywatną praktykę dentystyczną.
Warszawa
W tym roku Marian Muczyński, Józek Sobecki i Ryś Gulbinowicz odwiedzili we Wrocławiu Wicka Piszcza. Wkrótce potem Wicek przeniósł się do Brzegu Opolskiego i pracował tam do 1950 roku na stanowisku kierownika Warsztatów i Stoczni.
Wrocław
Rudolf Rutkiewicz "Valentino" w latach 1948 - 1952 był na pół etatu wykładowcą przedmiotów technicznych w Liceum Komunikacyjnym w Olsztynie. Na pełny etat pracował w PKP.
Olsztyn
Staszek Masojć osiadł na stałe w Szczecinie - miał już dosyć partyzantki w Białostockiem i polityki. Utrzymywał kontakt korespondencyjny z Wackiem Skarżyńskim, który w Gdańsku ożenił się w wilnianką Jadwigą, byłą łączniczką OW-AK i pomocnicą drukarza AK, w drukarni pracującej w jej mieszkaniu.
Szczecin
Władek Rudziński pracował w latach 1948 - 1950 jako technolog w dziale przygotowania produkcji w Przedsiębiorstwie Instalacji Przemysłowych w Łodzi.
Łódź
Dokument 284; Negatywna odpowiedź z Ministerstwa Rolnictwa i Reformy Rolnej dla Teofila Rewkowskiego - Warszawa 13 lutego 1948 roku.
Białystok
Ciocia Helena Rewkowska (Niedzińska) otrzymała list od chorej siostry Rózi Nowickiej (Niedzińskiej) z Kanady. Rózia od czasu do czasu miała przebłyski świadomości. Miała wówczas 68 lat i nadal przebywała w Domu Opieki - Branden Nursing Home 15 Roslyn Road Winnipeg - Manitoba Kanada pod opieką społeczną pani Mary Scott.
Kartki pocztowe z Winnipeg (Kanada) obie strony, od Róży Nowickiej (Niedzińskiej) do siostry Heleny Rewkowskiej (Niedzińskiej) ;
Dokument 285; Świadectwo Dojrzałości Janiny Kijanki (Zdanowicz) ; Kraków ; 27 luty 1948 roku
Kraków
Od 28 lutego do 15 marca 1948 r. w nagrodę za zdanie Egzaminu Dojrzałości, Jasia została zaproszona na odpoczynek do państwa Kirsenków do Zakopanego. Przebywała w ich służbowym mieszkaniu na stacji pośredniej kolejki linowej Myślenickie Turnie na Kasprowy Wierch.
Zakopane
1 kwietnia 1948 roku wstąpiłem do Stowarzyszenia Myśli Wolnej w Polsce. W ewidencji oddziału krakowskiego miałem numer 38, a krajowej nr 635. Było nas mało. Wyjątki ze statutu: "Wszyscy ludzie są sobie wzajem siostrami i braćmi... Kto nie czyni jak myśli, myśli w sposób niedoskonały... (M.Guyan)... Religie - to opium dla ludzi (W.Lenin)".
Kraków
W § 6 wyznaczono cele dla Stowarzyszenia:
a) Zorganizowanie wszystkich obywateli rzeczywiście wolnych myślą,
b) Wychowanie członków na świadomych i ofiarnych obywateli,
c) Całkowite zaświadczenie życia społecznego,
d) Spowodowanie oddzielenia kościołów wszelkich wyznań od państwa i zmniejszenie dotacji z funduszów państwowych, samorządowych i społecznych na rzecz gmin wyznaniowych,
e) Obronę moralnych, prawnych i gospodarczych interesów ludzi, chcących się wyzwolić spod supremacji kleru wszelkich wyznań,
f) Spowodowanie gruntownej rewizji prawnie dotąd obowiązującego systemu kar, a w szczególności zniesienia kary śmierci,
g) Krzewienie ducha braterstwa i pokoju międzynarodowego,
h) Zwalczanie przesądów, zabobonów, guseł, znachorstwa i innych objawów ciemnoty,
i) Reformę systemu grzebania zmarłych.
Zapisałem się również na kurs przygotowawczy do egzaminów wstępnych na Wydział Lotniczy Wydziałów Politechnicznych przy Akademii Górniczo - Hutniczej. Z kursem tym związany był również kurs szybowcowy prowadzony przez Koło Szybowników A.G.H., w ośrodku szkoleniowym w Tęgoborzy. Złożyłem odpowiednie podanie, przedłożyłem książkę lotów i legitymację pilota szybowcowego kat. "B" z lipca 1939 roku.
Zacząłem treningi wioślarskie na Wiśle w Sekcji Wioślarskiej A.Z.S., prowadzone przez trenerów Vereya i Cabo (narodowości węgierskiej, którzy zdobyli startując w barwach Polski w dwójce bez sternika mistrzostwo Europy). Najpierw trenowałem w składzie czwórki ze sternikiem, a wkrótce na jedynce, skifie, bez sternika.
Jak widać wystąpiła u mnie pełna wiosenna mobilizacja duchowa i fizyczna, bo "niebezpieczeństwo" jest już bardzo blisko, jeździ nawet do pracy tym samym tramwajem co ja (na Grzegórzecką z Kościuszki, z przystanku przy moście Dębnickim). Chodzi tymi samymi korytarzami co ja, po gmachu dyrekcji Zakładu "Zieleniewskiego", je w tej samej stołówce. 9 kwietnia 1948 roku Jasia Kijanka (Zdanowicz) rozpoczęła pracę jako sekretarka dyrektora technicznego inż. Oprzędkiewicza. Zasadniczo powinna być "nieszkodliwa" po złożeniu "ślubów panieńskich", że nigdy z nikim w tym "czerwonym zakładzie" nie będzie się przyjaźnić. Śluby swoją drogą, a zerkanie na boczki swoją. A "ten" jakiś dziwny. Wszędzie go pełno, jakiś zalatany, roztargniony. Widujemy się kilka razy dziennie i nic ?
Na razie starcia jeszcze nie było. Przyglądaliśmy się sobie z daleka, czasem z bliska i dalej nic. Czy był to brak odwagi czy rozpoznawanie "nieprzyjaciela" ?
Dla "zmylenia przeciwnika", zgodnie z zasadami taktyki wojskowej zastosowałem fałszywe kierunki natarcia. Za listowną namową cioci Heleny Rewkowskiej (Niedzińskiej) z Białegostoku, odwiedziłem córkę jej przyjaciółki, studentkę Akademii Handlowej w Krakowie, Irenę Golcównę. Mieszkała w mieszkaniu sublokatorskim z koleżanką ze studiów, również Ireną. Rodzice jej mieszkali od lipca 1947 roku w Krynicy. Przy okazji podziękowałem za propozycję mieszkaniową w Chorzowie - Batorym. Tak więc była to uprzejmość za uprzejmość.
Drugi kierunek natarcia, pomocniczy, ale też fałszywy. Uległem prośbom brata Heńka Zdanowicza, abym uczestniczył w jego spotkaniach z Danutą Proskurnicką (Zdanowicz) i pomógł mu odciążyć go od jej siostry Hanki, studentki chemii. Ich rodzice mieszkali w małym miasteczku Zwierzyniec koło Zamościa. Tu w Krakowie, Danuta jako starsza opiekowała się siostrą. Matkowała, a teraz postanowiła zostać też jej swatką. Ale ze mną jej się to nie udało. Miałem już inne plany.
Dokument 286A; Legitymacja Stowarzyszenia Wolnej Myśli w Polsce Zygmunta Zdanowicza ;
Ojciec Zygmunta, Maurycy Zdanowicz, przygotowywał się już do emerytury. 27 lipca 1948 roku kończył 65 lat.
Łódź
Dokument 286; Zgłoszenie okresu pracy sprzed I wojny światowej do stażu pracy przez Maurycego Zdanowicza;
Ojciec mógł z powodzeniem podać się za rewolucjonistę, zdobywcę Pałacu Zimowego w Petersburgu w 1917 roku. Był wówczas w samym centrum rewolucji. Niejeden z dzisiejszych działaczy niby społeczno - politycznych bez najmniejszych oporów uczyniłby to na jego miejscu. Zresztą niejeden z nich ma w swoim życiorysie takie pozycje. Wtedy dopiero miałby emeryturę. Wystarczyło postarać się o dwóch świadków i "opierać się o bufet", jak to czynili inni.
W maju 1948 roku, wujek Jasi Kijanki (Zdanowicz), Władysław Gorycki, wraz z żoną Jadwigą i dziećmi, jako emeryt musiał opuścić leśniczówkę Majdan koło Muszyny. Przeprowadził się do jednorodzinnego domku położonego na przedmieściu Łańcuta, będącego własnością żony, odziedziczony po rodzicach.
Łańcut
Ciocia Jasi Kijanki (Zdanowicz), Helena Nalepińska, miała coraz większe kłopoty finansowe ze swoim sklepikiem, spowodowane lekkomyślnością swojego męża. Wykazywał się on całkowitą beztroską i niegospodarnością. Między innymi zakupił stary, zdezelowany samochód osobowy, który wiecznie się psuł. Niemniej jednak kilka razy udało się całej rodzinie, łącznie z rodziną Jasi Kijanki (Zdanowicz) wyjechać tym samochodem za miasto. W końcu pojazd rozsypał się całkowicie. Do tego doszły podatki i domiary władzy socjalistycznej niszczące wszelką inicjatywę prywatną. Ciocia Helena musiała w końcu sprzedać sklepik. Przez jakiś czas wujek Leon prowadził stragan z jabłkami koło Sukiennic.
Kraków
Leon Światłowicz też nie dawał już sobie rady z gospodarką rolną koło Łodzi. Sprzedał w końcu ziemię i rozpoczął pracę w Fabryce Obrabiarek i, J.Strzelczyka w Łodzi przy ulicy Piotrkowskiej jako kalkulator. Pracował tam do 1951 roku.
Łódź
W całym kraju, przed kongresem zjednoczeniowym PPR - PPS zaczęła się nagonka prowadzona przez PPR na wstępowanie do partii. Chodziło im o przewagę liczebną nad PPS, tak aby uzyskać więcej mandatów na zjeździe. Pomagali też sobie fałszując listy członków - normalka socjalistyczna. Nasz szef personalny u "Zieleniewskiego" zaczął szaleć. Wywierał naciski, szczególnie na nowo przyjmowanych pracowników m.in. Krysię Kolak, koleżankę Jasi. Z nią mu się jednak nie udało. Gorliwie wykonywał swoje zadanie partyjne, za co już po zjednoczeniu otrzymał naganę partyjną za nadużywanie władzy, odchylenia od "jedynie słusznej" linii partii. Musiał odejść z partii i z zakładu. Murzyn zrobił swoje, może teraz odejść obarczony "brudną robotą". Było to typowe zagranie komunistycznej mafii. Cel uświęca środki.

16 maja 1948 roku, na zaproszenie Ireny Golcówny, pojechałem z nią i jej koleżanką na dwa dni do jej rodziców, do Krynicy (górskiej). Tym razem, już bezpośrednio rodzicom podziękowałem za dobre chęci. Mieszkali w bardzo ładnej willi będącej własnością dwóch rodzin, czyli pół willi w posagu. Była to ponętna propozycja, ale to nie to. Najwyższy czas aby się wycofać, mając już inne plany.
Krynica Zdrój
Od lewej strony siedzi: Irena Golcówna, jej koleżanka Irena, rodzice. Z tyłu, za ławką, z lewej strony stoję ja, a za mną widać fragment sanatorium kolejowego.
Ojciec Ireny, Michał Golec.
Od 25 do 31 maja oraz od 9 do 19 czerwca 1948 roku miałem dwa krótkie pobyty na obozie szybowcowym w Tęgoborzu (Beskid Wyspowy), prowadzonym przez Koło Szybowników A.G.H.
Kraków
Zygmunt Zdanowicz na obozie szybowcowym w Tęgoborzu;
Tymczasem Jasia Kijanka jeździła wszędzie na rowerze i go szuka, chociaż twierdzi, że w ogóle go nie zauważyła. Gdzież on nagle zniknął ? Ale w Tyńcu go nie było.
Janina Kijanka (Zdanowicz) w okolicach Tyńca
Zygmunt Zdanowicz - Kraków 1948 rok
27 czerwca 1948 roku, tato, Maurycy Zdanowicz, był w Gorzowie Wlkp. na ślubie bratanicy Alinki Zdanowiczówny ze Zdzisławem Lenartem, buchalterem pracującym w Instytucie Nasiennictwa. Alinka miała wtedy 28 lat.
Gorzów Wlkp.
Na zdjęciu goście weselni - od lewej strony: pierwszy - stryjek, trzecia Alinka, czwarty Zdzisław Lenart, piąta stryjenka. Dalszych trzech osób nie znam, ale stali tam goście całej bardzo pobożnej rodziny, księża. Za nimi stoją: czwarta Jasia, dziewiąta Hela, dziesiąta Ludka i trzynasty Zygmunt Jagiełłowicz. W ostatnim rzędzie stoją: pierwsza Irena, szósty tato.
Młoda para Alina i Zdzisław Lenartowie;
Maria Zdanowicz (z domu Phillip) z synem Jerzym w Częstochowie - 1948 rok
W tydzień po powrocie z "bujania w obłokach" Tęgoborza zdawałem egzamin wstępny na Politechnikę. W pracy siedziałem bardzo zamyślony, niepewny wyników. Martwiłem się, czy wystarczy punktów, bo było po trzech kandydatów na jedno miejsce. Obudziło mnie pytanie "który z panów jest Z.Z.". Zerwałem się gwałtownie, krzesło gdzieś
Kraków
Może była zadowolona, że nie uciekłem, że mnie w końcu znalazła i już dalej nie musi szukać. Chwilowo zastępowała registratorkę (korespondencja) i przy moim piśmie nie znalazła załączników. Byłem jeszcze bardziej zmieszany. Wręczyłem załączniki, gorąco ją przeprosiłem i byłem bardzo zadowolony, że stało się jak się stało, gdyż znajomość została już zawarta i jestem po pierwszym starciu z "nieprzyjacielem", chociaż z moją porażką. Jasia okazała się lepszym taktykiem. Poczekała na korytarzu, aż inż. Gołąbek wyjdzie ze swojego gabinetu kierownika pracowni i niby go szukając, z tą niekompletną korespondencją weszła do jego gabinetu. Naturalnie szefa nie zastała, więc weszła do naszej pracowni, a ja siedziałem tuż przy drzwiach do gabinetu i to ja zostałem "zaatakowany" pierwszy (Jasia twierdzi, że to bujda !!!, ale to przez wrodzoną skromność).
poleciało, szuflada mało nie wyleciała z biurka. Przede mną stała Jasia Kijanka z plikiem papierów. Głos miała ostry, minę srogą, ale w oczach dziwne błyski.
Ale dostał za te wszystkie "i nic" do tej pory. Jak on śmiał być tak nieśmiały. Za to po pracy wydał się za bardzo śmiały. Co on sobie myśli. Wsiadam do tramwaju - on za mną, wysiadam z tramwaju - on dalej za mną. Idę z Rynku na plac Szczepański - on za mną. Kupuję wiśnie, on też. Aż fuknęłam na niego ze złości "Jakie pan ma jeszcze plany?". A on całkowicie mnie zaskoczył, oświadczając, że właśnie idzie na Politechnikę zobaczyć, czy został przyjęty na pierwszy rok studiów, to po pierwsze - jako cel bliższy. Po drugie, jako cel dalszy - ma zamiar się ożenić. Pięknie się uśmiechnął, ukłonił, pożegnał i poszedł na tą jego Politechnikę. Zabrzmiało to prawie jak oświadczyny. Skończyło się jednak tylko na uśmiechu i nagłym rozstaniu do następnego poranka w tramwaju do pracy. Już nie osobno, coś jednak drgnęło.
Jechaliśmy do pracy w najlepszej atmosferze. Zapowiadało się nieźle.
Rozzuchwaliłem się. Wiadomo, daj kurze grzędę, a ona wyżej sięgnie. I sięgnąłem na schodach. Stary numer. Chciałem niby to sprawdzić materiał, wyraźnie zachodni. Uszczypnąłem leciutko. Burza była z piorunami. Dopiero po pracy, na ulicy Grzegórzeckiej, przy świadkach, ukląkłem i przyrzekłem, że już nigdy więcej, że to wina LWP i wojny. Zostało mi odpuszczone.
Pierwszy raz klęczałem przed krakowianką w 1927 roku, też publicznie, przy świadkach, na scenie
W lipcu 1948 roku siostra Irena Brokowska (Zdanowicz), otrzymała przeniesienie służbowe do szkoły średniej na Bielanach w Warszawie. Dostała mieszkanie na Żoliborzu, przy ulicy Kraszewskiego. Było to mieszkanie bardzo ciasne, ale za to rodzina była wreszcie w komplecie, ze Zbyszkiem, będącym nadal w wojsku, dziećmi i teściową.
Warszawa
Na pozostałą część urlopu musiałem czekać do grudnia, więc wakacji nie miałem. Dla ciała pozostawały treningi wioślarskie pod okiem mistrza Vereya i zajęcia gimnastyczne w YMCA. Od czasu do czasu robiłem podchody do nadal obrażonej Jasi. Polegały one na "przypadkowo" organizowanych niby to przypadkowych spotkaniach, chodzeniem do krawca, akurat mieszkającego blisko mieszkania Jasi, przechodzeniem na piechotę ulicą Smoleńsk, zamiast przejazdu tramwajem.
Kraków
1 września 1948 roku, szwagier Zbyszek Brokowski został zdemobilizowany i rozpoczął pracę w Centrali Handlu Zagranicznego "Varimex" jako pracownik działu personalnego. Firma zajmowała się eksportem i importem artykułów sportowych, gospodarstwa domowego i narzędzi. Zbyszek zaczął często wyjeżdżać na delegacje po kraju i za granicę, szczególnie na targi międzynarodowe, znał bowiem dobrze rosyjski i niemiecki.
Warszawa
Dokument 286B; Awans wujka Teofila Rewkowskiego, Białystok 23 kwiecień 1949 roku ;
Dopiero 6 września 1948 roku ciocia Hela Rewkowska (Niedzińska) otrzymała adres swojego brata Zenona Niedzińskiego, deportowanego w Druskienikach we wrześniu 1940 roku. Przez osiem lat nie miała o nim żadnych wiadomości, pomimo tego, iż on przez cały ten okres czasu pisał listy do rodziny, zarówno do Druskiennik jak i do Grodna. Odpowiedzi nie otrzymywał, gdyż matka, żona i siostra Anna już nie żyły, a siostra Michalina nie chciała go znać. Ciocia Hela wysłała paczki i listy na adres: Krasnojarski kraj, Jermokowski rejon, Grudorovskij o/c Tanzidejski st/ucz. W paczce były zazwyczaj podstawowe produkty żywnościowe.
Białystok
Dokument 287; Kwity celne wywozowe na produkty żywnościowe dla brata Zenona Niedzińskiego wraz z komentarzem Heli Rewkowskiej (Niedzińskiej), Białystok, 10 grudzień 1947 roku, 6 wrzesień 1948 rok, 9 luty 1949 rok,
Dokument 288; Dalszy ciąg starań taty Maurycego Zdanowicza o emeryturę, Łódź 27 październik 1948 roku;
Łódź
Dokument 289; Życiorys Maurycego Zdanowicza; Łódź 28 październik 1948 roku ;
Dokument 290; 16 listopada 1948 roku ojciec Maurycy Zdanowicz uzyskał ocenę z pracy - bardzo dobrą, Łódź;
4 grudnia 1948 roku, w krakowskim szpitalu urodziła się córka Józefy i Władysława Badowskich, siostrzenica Jasi. Poród był bardzo długi i ciężki. Przez dłuższy czas Jasia Kijanka (Zdanowicz) musiała donosić do szpitala jedzenia. Często, towarzyszył jej w tym mój rywal. Przychodził pod nasz zakład. Był niskiego wzrostu i kolega Trnka podpuszczał mnie, że to niedobrana para i że ja muszę to zmienić. Ano zobaczymy co się da zrobić.
Kraków
16 grudnia 1948 roku zostałem imatrykulowany pod numerem 1092/K na Wydziale Komunikacji, Politechnicznym przy Akademii Górniczo - Hutniczej w Krakowie. Oddział Lotniczy.
W dniach 15 - 21 grudnia 1948 roku PPR i PPS zjednoczyły się. Przewodniczącym KC-PZPR został NKWD-ista Bolesław Bierut. Wszyscy członkowie obu partii, a więc i Józek Krzywiec, zostali automatycznie członkami, nowej nomenklaturowej partii.