10 lipca 1946 roku przytrafiła mi się delegacja służbowa do Krakowa. Wybrano mnie oraz jeszcze jednego z kolegów ze względu na to iż mieliśmy rodziny w Krakowie. Przy okazji odwiedziłem również rodzinę w Piotrkowie Trybunalskim i Łodzi. Po powrocie z delegacji do Inowrocławia, 20 lipca 1946 roku komisja MON odrzuciła nas już przy wstępnej selekcji, jako kandydatów do Akademii Sztabu Generalnego w Moskwie. Uzasadnienie: rodzina mieszka w Krakowie, mieście które w czasie referendum nie głosowało 3*tak, jak sobie winszowali komuniści i nie udało im się sfałszować tego głosowania jak w innych miastach.
Kraków
Poza tym jeden z członków komisji MON miał pretensje do mnie, że w czasie okupacji nie należałem do AK jak większość młodzieży wileńskiej. Nie dałem się sprowokować, nawet wtedy gdy zarzucił mi sympatię do hitlerowców i tchórzostwo. Ostre starcie, które po tym nastąpiło musiał uspakajać sam przewodniczący komisji, generał.
Inowrocław
Tydzień później, 28 lipca 1946 roku odbyła się nowa komisja MON. Przeprowadzono egzaminy końcowe i rozesłano nas do różnych jednostek lub na dalsze szkolenia KDO. Mój drużynowy, Janek K., został w Inowrocławiu jako dowódca plutonu oficerskiego KDO Piechoty. Ja trafiłem do grupy przeznaczonej na dalsze szkolenie w KDO
Bydgoszcz
W pułku przywitał nas szef sztabu mjr Żuławski, nasz dawny znajomy sprzed wojny. Był on przyjacielem naszych sąsiadów, państwa Łuszczewskich. Może pod wpływem tego, iż od razu mnie zauważył i poznał, wymknęło mu się, że: "... wreszcie będzie można pracować z prawdziwymi oficerami, z prawdziwego zdarzenia, a nie jakimiś politycznymi, których dotychczas nam dawano, a z którymi nie można było dojść do ładu..."
Wieczorem do Bydgoszczy przyjechał ojciec Maurycy Zdanowicz, by odwiedzić Marysię, wnuka oraz aby zobaczyć się ze mną. Powiedziałem mu o popełnionej przez mjr Żuławskiewgo gafie, moim zdaniem bardzo niebezpiecznej. Dobrze już poznałem stosunki panujące w LWP i spodziewałem się najgorszego. Oficer polityczny w LWP miał rolę, wpływy i znaczenie zupełnie takie same jak przed wojną w Polsce kler katolicki. Święte krowy. Tato zrozumiał, więc poszliśmy razem do prywatnego mieszkania mjr Żuławskiego. W towarzyskiej, prywatnej rozmowie, mogliśmy z nim ten temat poruszyć. Powiedziałem mu co wiedziałem o tym, że w LWP są różne elementy, informatorzy Wydziału Politycznego LWP, wtyczki UB, konfidenci Informacji Wojskowej i zwykli karierowicze, którzy zawsze i wszędzie są gotowi donosić władzy. Są to oczy i uszy władzy komunistycznej. Ten, kto choć na chwilę o tym zapomni, będzie musiał zapłacić. No i zapłacił. Po dwóch tygodniach żegnał się ze mną ze łzami w oczach. A szkoda - byłaby murowana protekcja.
Samochodowym w Koszalinie. Na razie skierowano nas do 2 Samodzielnego Pułku Samochodowego w Bydgoszczy, na okres szkolenia nowego rekruta do końca listopada 1946 roku. W Bydgoszczy zamieszkałem u Marysi Zdanowicz (Philipp) i 7-letniego Jurka. Przez trzy miesiące miałem do dyspozycji osobny pokój i miłą rodzinną atmosferę.
1 września 1946 roku, w Krakowie Jasia Kijanka (Zdanowicz) została uczennicą czwartej klasy Gimnazjum. Józefa Kijanka (Badowska) nadal pracowała w kiosku pana Bednarza. Matka, Paulina Kijanka zaczęła mieć kłopoty ze zdrowiem. Coraz więcej kłopotów domowych i zajęć przypada Jasi.
Kraków
Genek Morozewicz rozpoczął studia na Wydziale Komunikacji Akademii Górniczo - Hutniczej w Krakowie, tym samym na którym ja rozpocznę naukę w 1948 roku. Ciągnęło go do Krakowa, bo tu mieszkała jego sympatia sprzed wojny, Oleńka Miłkowska.
Kraków
Staszek Gołofit, po urlopie dziekańskim kontynuował studia, ale już nie w Lublinie. Do 1948 roku ukończył Uniwersytet Poznański i Akademię Handlową w Poznaniu.
Poznań
Nasz były kierownik Wydziału Mechanicznego PST w Wilnie mgr inż. mech. Władysław Koneczny będąc nadal kierownikiem kotłowni Elektrowni Wrocławskiej, na część etatu zaczął wykładać w Technikum Budowy Wagonów we Wrocławiu.
Wrocław
27 września 1946 roku władze PRL pozbawiły obywatelstwa 75-ciu generałów i wyższych oficerów Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, m.in. generała Władysława Andersa.
20 lipca 1946 roku wujek Teofil Rewkowski złożył podanie do Ministerstwa Rolnictwa i Reform Rolnych o przyjęcie go z powrotem do służby państwowej. Dołączył do niego swój życiorys.W swojej naiwności uczciwego i prawego człowieka, sądził, że w sporze o metodę przeprowadzenia reformy rolnej który miał
Białystok
Romualda Neufeld, czasowo mieszkająca u swojej cioci Heleny Rewkowskiej (Nidzińskiej) w Białymstoku przy ulicy Kraszewskiego 27 m 2 napisała list do konsulatu angielskiego w Warszawie z prośbą o pomoc w odnalezieniu cioci Rozalii z Niedzińskiech Nowickiej, ostatnio zamieszkałej w Winnipeg Kanada a nie dającej znaku życia i nie odpowiadającej na listy.
Dokument 269; Odpowiedź z British Embassy Consular Section na list Romualdy Neufeld, Warszawa 3 wrzesień 1946 roku;
Dokument 270; Awans wujka Teofila Rewkowskiego, Białystok 16 listopad 1946 roku;
Białystok

miejsce 11 listopada 1944 roku z PKWN to on miał rację. Metoda PKWN doprowadziła do prawdziwego chaosu w rolnictwie województwa białostockiego oraz całego kraju. Sądził, że on właśnie będzie chętnie widziany na tym stanowisku, w swoim zawodzie. Nie uwzględnił tego, że jest politycznie spalony za to, że skrytykował PKWN, czyli komunistów, a oni nigdy tego nie darują, tak samo jak kler katolicki i syjoniści żydowscy. Partia ma zawsze rację i nie można bezkarnie jej krytykować, choćby ta krytyka była twórcza, wskazująca fachowo właściwe postępowanie, jak w tym przypadku. Czerwona moralność i sprawiedliwość nie jest normalna, ale socjalistyczna. Jest ona inna dla KaCyków a inna dla pozostałych ludzi. Różna jest nawet wśród grona samych KaCyków w zależności od ego do jakiej kliki czy gangu się należy. Ostateczna decyzja zapadła dopiero po 1,5 roku 13 lutego 1948 roku (180) - odstawić na stałe, dożywotnio fachowca z pełnymi kwalifikacjami, tym bardziej iż to on miał rację. W ZSRR zostałby zapewne deportowany na Sybir i sprawa załatwiona.
30 listopada 1946 roku, razem z kolegami otrzymałem rozkaz wyjazdu na KDO Samochodowe do Koszalina. Na pamiątkę z tego okresu pozostały zdjęcia z Bydgoszczy i Inowrocławia:
Koszalin
1946.10 - Na ulicy Bydgoszczy - w ubraniu cywilnym Zygmunt Zdanowicz, w mundurze jego kolega z Inowrocławia, Janek N.
Bydgoszcz
"Marszałek" Michał Rola-Żymierski przyjmuje defiladę w Bydgoszczy (1946.10.20)
Jurek Zdanowicz, syn Tadeusza i Marii w Bydgoszczy - 1946 rok,
Zygmunt Zdanowicz jako adiutant dowódcy 2 batalionu, - stoi za dowódcą (1946/11).
Zygmunt Zdanowicz idzie za dowódcą 2 batalionu, jako jego adiutant (1946/11)
Koszary w Inowrocławiu - listopad 1946 r.
Anna Nalepińska - Kraków 1946 rok,
Henryk Zdanowicz w Krakowie - 1946 rok,
Z prawej strony Jasia Kijanka (Zdanowicz) w Krakowie - 1946,
Kraków