Rozdział 121; Reorganizacja KDO w Gryficach
Kolejna lub poprzednia strona
W kwietniu 1946 roku, w Wałbrzychu odbyła się kilkudniowa tajna narada aktywu syjonistów, która "przypadkowo" zbiegła się w czasie z oficjalną wizytą w PRL dr Joska Tennenbauma, prezesa liczącej 3,5 miliona członków syjonistycznej Amerykańskiej i Światowej Federacji Żydów Polskich. Podczas pobytu na Belwederze postawił on Bolesławowi Bierutowi trzy dezyderaty:
Wałbrzych
1.  Organizowanie procesów sądowych nad
      Polakami, mordercami Żydów,
2.  Kwestia emigracji Żydów z Polski
3.  Problem repatriacji Żydów z ZSRR do Polski i via
     Polska na Zachód.
Na pierwszy z dezyderatów Bolesław Bierut odpowiedział "Nie !, nie wchodzi w rachubę". Dlatego syjoniści zorganizowali prowokacyjny "pogrom kielecki" Żydów
W Wałbrzychu Jakub Berman przedstawił dyrektywy polityki okupacyjnej PRL:
Podziemne, Konspiracyjne Wojsko Polskie (KWP) Warszczyca zmieniło nazwę na 1 Korpus Konspiracyjnego Wojska Poslkiego, pseudonim "Bosy". Dawne SOS - na Oddziały Partyzanckie Służby Ochrony Społeczeństwa (OP-SOS), każdy z nich liczący 70 osób - pseudonimy: "Warszawa", "Oświęcim". Wawrzyc nawiązał kontakt, współpracę z PSL-em. Pensja oficerów wynosiła 4000,00 zł, żołnierza 2170,00 zł, plus dodatek drożyźniany dla dowódców 500 - 2000 zł. Dyscyplina zaczęła się psuć. Powstało 10 placówek powiatowych: Radomsko, Wieluń, Piotrków, Sieradz, Łódź, Łask, Częstochowa, Włoszczowa, Konin, Zawiercie. Oddziały z NSZ "Błyskawicy" i "Rudego" podporządkowały się Wawrzycowi. Teren działania rozszerzył się o Radomsko, Wieluń i Piotrków, oraz na sąsiednie województwa. Panowali w nocy - władza ludowa w dzień. Morderstwa i napady mnożyły się. Wawrzyc planował napady na Łódź i Częstochowę. Na Radomsko napadł i opanował je 20 kwietnia 1946 roku w godzinach 045 - 300. Partyzanci z więzień uwolnili 57 aresztantów, zdobyli pocztę, bank, samochód ciężarowy i 358 kompletnych mundurów LWP.
KDO Piechoty w Gryficach przeszedł 28 kwietnia 1946 roku reorganizację. Około połowę kursantów, m.in. mnie i Andrzeja Czuja przewieziono pociągiem osobowym do Inowrocławia. Zgodnie z regulaminem, ale bardzo teatralnie, pokazowo, na peronach odśpiewaliśmy, wieczorem "Wszystkie nasze", a rano "Kiedy ranne". Na peronie odbyła się również zbiórka w dwuszeregu a następnie wydano komendę "Do modlitwy". Dookoła było widać zdziwione twarze cywili. Wówczas jeszcze LWP "flirtowało" z kościołem i społeczeństwem udając przedwojenne, religijne WP.
Gryfice
W koszarach w Inowrocławiu zostaliśmy rozmieszczeni drużynami na salach ogólnych. Trafiłem z Andrzejem Czujem do tej samej drużyny Janka K. (byłego "robotnika" kopalni węgla w Workucie. Przeszedł on cały szlak bojowy 1 DP. Po kursie trafi do Górnośląskiej Brygady WOP w Gliwicach, skończy prawo i zostanie wojskowym adwokatem. Na emeryturzę przeszedł w Gliwicach.
Dalszy ciąg szkolenia w KDO. Podczas przemarszów na ćwiczenia śpiewaliśmy modną wówczas piosenkę "Mały biały domek co noc mi się śni".
Inowrocław
W niedzielę, będąc na przepustce w Bydgoszczy odwiedziłem Marysię Zdanowicz (Philipp) i Jurka. W drodze powrotnej, w pociągu spotkałem Kazika Skawińskiego, który właśnie kończył 1 rok studiów na Politechnice Łódzkiej.
Bydgoszcz
2 czerwca 1946 roku, na KDO w Inowrocławiu, w czasie ćwiczeń polowych zginęło dwóch moich kolegów z drużyny, w tym Andrzej Czuj, chłopak z Kołomyi, który oczekiwał na spotkanie ze swoją rodziną przesiedloną z ZSRR. Koledzy zgłosili się na ochotnika do zadania imitowania obstrzału artyleryjskiego tyraliery piechoty tworzonej przez
Inowrocław
Zygmunt Zdanowicz w okresie służby w KDO w Inowrocławiu - 1946 rok.
Na Boże Ciało, w Inowrocławiu nasz pluton oficerski KDO, z bronią w ręku czynił honory wojskowe podczas uroczystej procesji. Przeszliśmy przez całe miasto. Prezentowaliśmy broń przed każdą kapliczką. Władze PRL mizdrzyły się w ten sposób przed referendum do społeczeństwa. Już wkrótce nastąpią stopniowe zmiany. Zaczną od zawieszenia regulaminowego przymusowego odmawiania modlitwy na apelu porannym i wieczornym. Po apelu następuje komenda "Rozejść się" i za chwilę "Zbiórka chętnych do modlitwy". Jeszcze później w 1950 roku, zamiast mszy świętej w niedzielę, żołnierze będą mieli organizowane zajęcia sportowe lub inne a oficerowie wykazujący zewnętrzne oznaki religijności będą prześladowani. Zostanie wydany zakaz chodzenia do kościoła, szczególnie w mundurze. Nastąpi przymus przyjęcia ideologii materialistycznej, marksistowskiej. Okres terroru komunistycznego zastąpił terror kościoła. Trwała walka o władzę nad duszami ludzi.
nasz pluton. W tym celu dostali po skrzynce ostrych poniemieckich granatów znalezionych w magazynach koszar a pochodzących jeszcze z wojny. Zajęli stanowiska na wzgórzu w lejach po wybuchach bomb. Pluton nacierał przez pole w kierunku ich stanowisk. Koledzy mieli za zadanie rzucać granaty przed nami, tak aby odłamki przelatywały nad nami. Na sygnał dany przez kierownika ćwiczeń ruszyliśmy do ataku. W tym samym momencie prawie jednocześnie nastąpiły dwa wybuchy, ale nie przed nami tylko właśnie z tych dwóch lejów. Po paru sekundach nastąpił trzeci wybuch. Pobiegliśmy w kierunku tych lei. Obaj koledzy już nie żyli. Granaty wybuchły im w rękach. Andrzej Czuj zginął na miejscu. Jego kolega, w drugim leju został ciężko ranny, ale przytomności nie stracił. Granat urwał mu prawą rękę. Lewą ręką wziął drugi granat i zębami odbezpieczył. Nie chciał być kaleką. Po przeprowadzonych badaniach okazało się, że wszystkie granaty pochodzące z tych skrzyń były specjalnie spreparowane tak aby wybuchały w momencie odbezpieczenia. Pomysł godny niemieckich ludobójców. Jeszcze rok po zakończeniu wojny zabijali byle zabijać, bez sensu i celu. Po kilku dniach, na pogrzebie obecna była cała rodzina Andrzeja Czuja. Płakaliśmy razem z nimi oddając salwy honorowe nad mogiłami kolegów. W pogrzebie brali też udział księża oraz dość duża ilość mieszkańców miasta. Flirt z kościołem jeszcze trwał.
Od 20 do 30 czerwca 1946 roku, z grupą 20 oficerów KDO byłem na "urlopie wypoczynkowym" w Kruszwicy nad Gopłem zabezpieczając przebieg głosowania. Nie było incydentów. Pogoda była wspaniała. Mieliśmy nawet czas na spacery po parku i zwiedzenie Mysiej Wieży. Z dowódcą drużyny Jankiem K. I jeszcze jednym kolegą zawędrowaliśmy do przystani żeglarskiej. I tu niespodzianka. Kierownikiem przystani okazał się mój dobry znajomy, żeglarz z Wilna, który wiedział o tym, że miałem w czasach szkolnych, przed wojną stopień żeglarza śródlądowego i brałem udział w regatach międzyszkolnych, ogólnokrajowych we wrześniu 1936 roku. Na całe nasze wolne pół dnia dostaliśmy do dyspozycji żaglówkę i to za darmo. Przypomniały mi się młode lata. Gdy po wielu latach spotkałem Janka  K. w Gliwcach pamiętał o tym i bardzo mile wspominał ten czas.
Kruszwica
Dokument 266 ; Świadectwo szkolne Janiny Kijanki (Zdanowicz)
Kraków
Siostra Janiny Kijanki (Zdanowicz), Józefa Kijanka (Badowska) zdała maturę w Liceum Administracyjnym i zaczęła pracę u pana Bednarza, jako pomoc przy sprzedaży pamiątek krakowskich i artykułów różnych.
Na lipiec i sierpień 1946 roku Janina Kijanka (Zdanowicz) wyjechała do Władysławy i Pawła Korolczuków, do Gdyni Orłowa. Był tam również Tadeusz Gorycki.
Gdynia
Lato 1946 roku. Janina Kijanka w gościnie u Władysławy i Pawła Korolczuków
Do Białegostoku, do cioci Heli Rewkowskiej (Niedzińskiej) przyjechał w odwiedziny pan Stanisław Prośniewski, który właśnie powrócił z deportacji w Kazachstanie. Mieszkał i pracował razem z ciocią Anną Breychą (Niedzińską) [47]. Był on świadkiem jej choroby i śmierci 12 grudnia 1942 roku oraz był obecny na jej pogrzebie. Powtórzył wszystkie informacje zawarte w listach pisanych przez ciocię z Kazachstanu, oraz dodał szczegóły z ostatniego okresu jej życia. Tragiczne i potworne. Że też "ludzie" mogą zgotować taki los innym ludziom. Kiedy sprawcy zostaną za to rozliczeni i przez kogo ?
Białystok
Dokument 267 ; Życiorys wujka Teofila Rewkowskiego spisany przez niego w celach służbowych;
Dokument 268; Odpowiedź na odwołanie złożone do Ministerstwa Oświaty przez wujka Teofila Rewkowskiego, Warszawa 15 czerwiec 1946 roku;
2 czerwca 1946 roku w Londynie Konrad Przyrowski oglądał wielką Paradę Zwycięstwa, ale bez udziału żołnierzy polskich z 2 Korpusu Polskiego gen. Władysława Andersa, mimo tego iż to oni zdobyli Monte Cassino.
Deportowany w Moskwie gen. Zygmunt Berling, przymusowy student Akademii Sztabu Generalnego, uległ prowokacji - wg Jego wspomnień:
27 czerwca 1946 roku w Częstochowie aresztowany został komendant KWP Warszyc, a wkrótce potem jego sztab.
Częstochowa
4 lipca 1946 roku, wkrótce po wyjeździe z PRL prezesa syjonistycznej Amerykańskiej i Światowej Federacji Żydów Polskich dr Jośka Tennenbauma, w Kielcach syjoniści zorganizowali prowokacyjny "pogrom Żydów". Była to odpowiedź syjonistów na bierutowskie "nie" w odpowiedzi na pierwszy dezyderat. 9 lipca 1946 roku w Kielcach odbył się sąd doraźny nad organizatorami pogromu. Oskarżał prokurator Kazimierz Golczewski vel Bauman. Na karę śmierci skazano wielu Polaków w tym i funkcjonariuszy MO. Pracowników WUBP i KW-MO w Kielcach rozproszono po całym kraju. Tragedia ta wymaga jeszcze dokładnego zbadania. Czy była to groźba ???
Kilelce