Wilno
13 lipca 1944 roku w czwartek około godziny 500 zostaliśmy obudzeni przez dwóch żołnierzy radzieckich, którzy weszli do naszego mieszkania przez okno od strony ulicy. Nastąpiła zmiana okupanta. Byli nawet grzeczni. Pogadaliśmy swobodnie po rosyjsku. Na prawych rękach, rękawach bluz mieli zamocowane duże kompasy, na lewych małe budziki. Brakowało im jeszcze latarek, bo zainteresowali się naszą, z wyczerpaną baterią. Byli zadowoleni z podarunku, pytali o drogę w kierunku kolei. Na razie zostaliśmy wyzwoleni od Gestapo i latarki, a kto nas wyzwoli od "wyzwolicieli" ???
Po śniadaniu wyszedłem na miasto. Jeszcze słychać było od strony zachodniej miasta strzały. To 1 Brygada Partyzancka OW-AK "Juranda" walczyła z uciekającymi z Wilna Niemcami. W mieście było bardzo dużo zniszczeń. Niektóre budynki jeszcze płonęły. Na ulicach było pełno potłuczonego szkła. Na ulicy Zakrętowej, od cerkwi do U.S.B leżały trupy końskie. Na rogu ulic Wielka Pohulanka i Piłsudskiego z okienka piwnicy spalonego domu wisiał zwęglony trup. Wszędzie widać było trupy żołnierzy radzieckich i niemieckich. Z niemieckich magazynów wojskowych znajdujących się na terenie klasztoru S.S. Nazaretanek ludność cywilna wynosiła worki z żywnością. "Wyfasowaliśmy" z mamą worek cukierków, który wystarczył na dłuższy czas zamiast brakującego cukru.
Roman Korab-Zebrzyk, w swojej książce "Operacja wileńska AK", na stronie 440 podał niepełną treść depeszy "Poleszuka": "... Pełno naszych żołnierzy. Służba opl. polska. W fabrykach i warsztatach tworzą się komitety i zarządy polskie. Władze administracyjne ujawniają się prędko. Litwinów nie ma". Usunięty fragment widocznie został wycięty przez cenzurę, bo książka wydana została w 1985 r., jeszcze w PRL.
Wilno
Nazajutrz nastąpiła jednak zmiana nastrojów.
W tym czasie Jasia wyjechała z Krakowa do Sidziny koło Kobierzyna na tygodniowy odpoczynek.
Kraków
14 lipca 1944 roku władze radzieckie wydały rozkaz, żeby do końca dnia partyzanci polscy opuścili miasto. Komendantura miasta kapitana "Jana" i żandarmeria batalionu dzielnicy "A" - AK zostały zlikwidowane. Naznaczono koncentrację oddziałów partyzanckich OWN-AK na południe od miasta, na terenie "Polskiej Rzeczpospolitej Turgielskiej". O tym wszystkim dowiedziałem się od kolegów gimnazjalnych, których spotkałem w południe na rogu ulicy Zakrętowek i Sierakowskiego przy gmachu
U.S.B. Jednym z nich był członek dwuosobowego patrolu 1 kompanii dzielnicy "A" "Białego", Czesiek Arcimowicz. Mieli oni za zadanie skierować wszystkich napotkanych żołnierzy AK do komendy wojskowej dzielnicy "A" przy ulicy Kalwaryjskiej (przed rynkiem), w koszarach 3 pułku ułanów. Tam spotkałem już tylko łącznika, Stasia Ciundziewickiego, który skierowywał wszystkich na drogę wyznaczoną przez władze zd-radzieckie. Była ona okrężna, omijała miasto Wołokumpie, gdzie saperzy radzieccy zbudowali most pontonowy, Górę Borową, Francuski Młyn i Kolonię Wileńską. Porównaliśmy otrzymane rozkazy. Niedwuznaczna rozbieżność, dwutorowość, bałagan albo samowola. Poszedłem do domu. Staszek Ciundziewicki po skończeniu służby, zwolnił się u dowódcy i też powrócił do domu przy ulicy Zakrętowej, nieopodal mojego.
Władze Zd-radzieckie ogłosiły mobilizację do Armii Radzieckiej roczników 1909 - 1926, za wyjątkiem różnych specjalnych instytucji oraz kolejarzy, czyli: Janka Andrzejewskiego, Józka Krzywca, Genka Morozewicza, Rudolfa Rutkiewicza, Zygmunta Zdanowicza, Ludka Gedrysia, Kostka Piszczaka, Władka Rudzińskiego, Kazika Skawińskiego, oraz Wacka Skarżyńskiego, który pracował w Depo Parowozowym w Wilnie.
W ogłoszeniu nie było słowa o możliwości wstępowania do LWP generała Zygmunta Berlinga, ani też do Korpusu Polskiego w który miał się przeorganizować, OWN-AK "Wilka".
W Moskwie Stalin "przyjął" generała Michała Rola-Żymierskiego, dowódcę AL., członka KRN, szpiega NKWD. Mianował go Naczelnym Wodzem LWP. Dlaczego ? W latach 1926 - 1932 generał siedział w polskim więzieniu jako kryminalista, za

sprzeniewierzenie państwowych pieniędzy, przeznaczonych na zakup masek p-gaz dla wojska we Francji. Miał też za sobą jakąś aferę z podkładami kolejowymi. Teraz, przyjmując tą funkcję, akceptował sprawę wymordowania polskich oficerów przez NKWD w 1940 roku, jako bardzo wygodną dla siebie, zmniejszającą znacznie konkurencję i usuwającą świadków jego przestępstw. W tym samym celu Józef Stalin obiecał mu usunąć oficerów AK, przygotowując im gehennę w więzieniach i obozach na terenie ZSRR. Stał się wspólnikiem, wasalem i "czerwonym Targowiczaninem". Armia Radziecka przygotowuje otwartą drogę dla patriotów. Od tego momentu PKWN może ogłaszać swój "Manifest", a LWP swobodnie wkraczać do PRL. Dla Stalina był też potrzebny jako autentyczny, przedwojenny generał WP. Generał Berling był również generałem z jego nominacji, radzieckim dezerterem z Armii Władysława Andersa, ale Stalin chciał się go już pozbyć za wykazaną pod Lenino wojskową indolencję. Wkrótce Stalin przygotował kolejną marionetkę. Po krótkiej rozmowie mianuje Mariana Spychalskiego "generałem" i szefem sztabu generalnego LWP. Spychalski z wykształcenia był architektem. Od 1931 roku należał do KPP, a od 1942 do PPR.
Stalin pozytywnie ocenił rozmowę z "Naczelnym dowódcą LWP". Teraz już nie musiał mieć żadnych skrupułów. Zaraz potem wydał dyrektywy dla dowództwa frontów jak mają postępować z oddziałami AK. Na ich podstawie dowódcy frontów wydali odpowiednie rozkazy swoim armiom aby traktowały oddziały AK jako wroga. Nastąpiły internowania i zesłania partyzantów AK do obozów wyniszczającej pracy w głąb ZSRR. Dwa dni później rozkazy dotarły do Wilna.