Kolejna lub poprzednia strona Rozdział 98; "Ostra Brama"
Wilno
26 czerwca 1944 roku w Dziewieniszkach dowódca OWN-AK "Wilk" zatwierdził opracowane przez sztab polowy założenia operacyjne planu "Ostra Brama" - zdobycie Wilna przez AK. Wyznaczył termin gotowości bojowej na 10 lipca 1944 roku. Jak się później okazało - dużo 
spóźniony, wprowadzający dużo zamieszania. Nazajutrz Niemcy oddali Witebsk, było to już bardzo blisko, a był on od kilku dni okrążony, czyli armia radziecka była jeszcze bliżej. Kocioł w Bobrujsku został zlikwidowany. Front wschodni Armii "Środek" został rozbity. Powstała luka, 100 km bez armii zdolnej do oporu. W głębi tego korytarza mieściła się fortece Wilno mająca zatrzymać Armię Radziecką za wszelką cenę, z rozkazu samego Hitlera. 30 czerwca w Wilnie narasta panika. Litwini zaczynają uciekać. Przez Wilno przeszło ok. 15000 żołnierzy niemieckich w ucieczce na zachód. 1 lipca 1944 roku Armia Radziecka wkroczyła na Wileńszczyznę, zajęła Starą Wilejkę oraz Krasne nad Uszą koło Mołodeczna. Szosą mińską uciekali Niemcy.
  Uciekające oddziały niemieckie, na SSO (południe-południe-zachód), 10 km od Wilna atakowane były przez 3 Brygadę Partyzancką "Szczerbca" z "Dżumbą", oraz przez 7 Brygadę Partyzancką "Wilhelma" z Jurkiem Kopczyńskim.
2 lipca 1944 roku dowódca OWN-AK "Wilk" zmienił termin gotowości bojowej na 7 lipca 1944 roku. Rozesłano rozkazy do brygad w terenie.
Nasz pluton "Zarzecze" z dowódcą  Stanisławem Grabowskim "Bohunem", Wacławem Skarżyńskim "Przeorem" i innymi, między innymi z moim kuzynem, synem Wacława odbywał zbiórki alarmowe:

3 lipca 1944 od 8:00 do 16:00 - w Parku Zakręt, w jarze nad Wilją, naprzeciw Łysej Góry. Pierwszy raz odbyło się spotkanie całego plutonu. Były niespodzianki osobowe, brak było Ludka Gedrysia. Zamiast do lasu poszliśmy do domów.
4 lipca 1944 od 900 do 1600 - na cmentarzu św.św. Piotra i Pawła, przy ulicy Słonecznej, wśród grobów. I znowu rozeszliśmy się do domów ze względu na brak porozumienia z Armią Radziecką. Dostaliśmy polecenie czekania w domu na dalsze rozkazy oraz nie angażowania się w samodzielne akcje. W drodze do domu widziałem dużo oddziałów niemieckich maszerujących w stronę dworca kolejowego, w kierunku Antkola. Oj, dostało by się nam wziętym w dwa ognie. Dowódca wie co czyni, ale powstał niepokój. Skąd ten bałagan ?, co będzie dalej. Mieliśmy "areszt domowy" od 5 do 12 lipca 1944 roku.
W nocy z 5 na 6 lipca 1944 roku miało miejsce trzecie duże bombardowanie Wilna. Zbombardowano składy kolejowe, magazyny. Pożary, wybuchy amunicji. Dworzec osobowy. Oddział Drogowy został zburzony. Przeniesiono go do drewnianego baraku koło Elektrowni Kolejowej. Razem z oddziałem przeniesiony został Genek Morozewicz.
Irena Brokowska (Zdanowicz) schowała do piwnicy swoje naczynia i trochę rzeczy, u nas zostawiła toboły z pościelą i ubraniami, a sama z teściową, Markiem i Andrzejem przeniosła się na wieś położoną na zachód od Wilna, do znajomych. Zbyszek Brokowski nadal przebywał w Parweniszkach pod Kownem. Ja, wraz z rodzicami pozostałem w Wilnie. Otworzyliśmy okna, na szyby nakleiliśmy taśmy z papieru. Na parapetach umieściliśmy kufry, walizy, toboły z pościelą, bielizną, ubraniami itp., jako zasłonę przed odłamkami bomb lub pocisków.
Do 6 Brygady Partyzanckiej "Konara" (w niej walczył Rysiek Gulbinowicz), rozkaz z terminem rozpoczęcia ataku dotarł w nocy z 4-go na 5 lipca 1944 roku. Brygada zaległa w okolicach stacji kolejowej Orany, 70 km w linii prostej od Wołkorabiszek. Następny rozkaz z terminem rozpoczęcia ataku 6-go lipca 1944 roku wcale nie dotarł. Brygada pozbywając się taborów dotarła na miejsce rozpoczęcia ataku, ale o jeden dzień za późno.
7 Brygada Partyzancka "Wilhelma", po walkach w okolicy szosy z Mołodeczna - 4 lipca 1944 roku, zgodnie z reorganizacją Zgrupowań, odeszła do Zgrupowania Puszczy Rudnickiej "Jana Czarnego" (w niej walczył Jurek Kopczyński). Mieli atakować Wilno od południa, jednak zostali zatrzymani w Puszczy Rudnickiej przez łącznika szefa sztabu ON-AK "Warty", który dołączył z batalionami ON-AK. Zgrupowanie "Jana Czarnego" z Brygady Gozdawy i 7-ma Brygada Partyzancka "Wilhelma" zostały podporządkowane "Warcie".
Natarcie oddziałów OWN-AK od strony południowo - wschodniej ruszyło 6 lipca 1944 roku o godzinie 2300. Na prawym skrzydle 3-ej Brygady Partyzanckiej "Szczerbca", w pierwszej linii szła 2 Kompania "Burego" ustawiona plutonami, trójkątem w przód. W środku, lekko wysunięty do przodu szedł 1 Pluton Władysława Markowskiego "Dżumby", przy nim dowódca Kompanii. Po lewej stronie szedł 2 Pluton "Dłuższego", po prawej 3 Pluton "Fileta". Pluton Władysława Markowskiego "Dżumby" przeszedł przez tory kolejowe na prawo od stacji kolejowej Kolonia Wileńska, pokonując druty kolczaste. Dotarli do stromego, wysokiego brzegu i w dole zobaczyli Wilenko, zabudowania Francuskiego Młyna. Niezauważeni, przeszli wąską kładką przez rzeczkę. Po sforsowaniu rzeczki dostali się pod ogień karabinowy (z lewej strony). Zaczęli strzelać i z okrzykiem "hura" ruszyli skokami w kierunku lasu. Niemcy, wzięci w dwa ognie zaczęli uciekać w głąb lasu. Partyzanci dotarli do lasu, rozpoczęły się z obu stron grupowe pojedynki, ataki i kontrataki, podchody i uskoki. Znaleźli się w ogniu nękającym z granatników i moździerzy.
Jurek Ałabuszew był widziany w warsztatach samochodowych 3 Brygady Partyzanckiej "Szczerbca" w Wołkorabiszkach.
Janek Andrzejewski pracował w warsztatach 3 Brygady Partyzanckiej "Szczerbca" od 8 do 17 lipca 1944 roku.
Grześ Korosza zginął jako żołnierz karnego batalionu Armii Radzieckiej.
Jurek Kobecki i Zbyszek Kulikowski byli żołnierzami OW-AK, tylko nie wiem w których oddziałach.
Julek Krukowski był żołnierzem batalionu dzielnicy "C" w Wilnie, a Kazik Skawiński w "B", które podobnie jak nasz pluton "Zarzecze" nie brały udziału w walkach. Do plutonu "Zarzecze" należał Ludek Gedryś. Dowódca plutonu "Zarzecze" Staszek Grabowski "Bohun" nie stawił się na ostatnią zbiórkę plutonu. Prawdopodobnie przyłączył się do UBK, z którym miał kontakty i brał udział w walkach o Wilno.
Stach Ciundziewicki brał udział w walkach w ramach batalionu dzielnicy "A" a Jurek Wiechert w "Szarych Szeregach" dzielnicy "B".
Podchorąży AK, Witek Czarnecki brał udział w walkach w ramach 3 Brygady Partyzanckiej "Szczerbca" (nie wiem w jakiej kompanii).
Kostek Ostrowski, według swoich słów, szedł z Podbrodzia do Wilna jako żołnierz 14-ej Brygady Partyzanckiej OW-AK i nie doszedł na czas. Według Romana Koraba-Zebrzyka "Operacja Wileńska AK" takiej brygady nie było. Od 14-ej do 22-ej włącznie, w numeracji brygad istniała luka. Poza tym Podbrodzie w tym czasie było już w rękach 3-go Korpusu Zmechanizowanego Gwardii i dywizji piechoty 5-ej Armii Kryłowa. Gdyby byli przed nimi, to musieliby zdążyć, a jeżeli za nimi to zostaliby rozbrojeni i internowani a być może na miejscu rozstrzelani. Chyba jest to wymysł Kostka Ostrowskiego, przy kielichu, jak Zagłoba.
Rano 2-ga kompania rozpoczęła natarcie na zdewastowany przez Niemców cmentarz żydowski na Antokolu. Przekroczyła Trakt Batorego, rozbiła przednią obronę przeciwnika ale nie dotarła do niemieckich stanowisk głównych. Partyzanci zalegli pod ostrzałem artyleryjskim, samolotowym oraz z ciężkich moździerzy 120 mm.
Bateria niemiecka stała za płotem naszego podwórka, na rogu ulic Suwalskiej i Piaskowej. Wystrzeliwane pociski szły ponad naszym domem, nad centrum miasta by spadać na atakujących partyzantów AK. Samoloty radzieckie które wbrew oczekiwaniom i nadziejom sztabu AK dotychczas nie latały (czyżby zmowa ludobójców ?), teraz rozpoczęły gwałtowne bombardowanie miasta. Widocznie do miasta zbliżały się już oddziały Armii Radzieckiej. Bombowce starały się trafić w baterię moździerzy stojącą obok naszego domu, ale nie bardzo im się to udawało. Jedna z bomb spadła tuż koło naszego domu. Cały się zatrząsł, a mu razem z nim ze strachu. Posypał się tynk i szkło, ale dom wytrzymał, nie rozleciał się.
O godzinie 1000 z rozkazu dowódcy 1-go Zgrupowania, "Szczerbiec" przerwał natarcie. O 1200 na skraju lasku przy drodze z Nowej Wilejki do Wilna zebrał się sztab 3-ej Brygady Partyzanckiej "Szczerbca" i około 100 żołnierzy. Rozesłano gońców po resztę. Drogą z Nowej Wilejki szli grupami Niemcy, bardzo zmęczeni, umundurowanie mieli porozpinane. Dzień był bardzo upalny. Zostali rozbrojeni i odesłani z powrotem, "na powitanie" nadchodzących oddziałów Armii Radzieckiej. Nie było co z nimi robić. Pokazały się pierwsze grupy zwiadowcze Armii Radzieckiej. Atmosfera była nieszczególna. Pojawiły się pogłoski o rozbrajaniu partyzantów AK. Część partyzantów odeszła do domów. Doszło natomiast wielu nowych ochotników, między innymi nasz Janek Andrzejewski, który potem spotkał się z Jurkiem Ałabuszewem.
O 1600 nastąpiło drugie natarcie 3 Brygady Partyzanckiej "Szczerbca". W środku natarcia szła 2 Kompania Wiktora Jagody -"Brzozy" z 1 Plutonem Władysława Markowskiego "Dżumby". Po lewej stronie nacierały Kompanie 3 i 4 a 1 Kompania po prawej. Dalej na prawo nacierał batalion radziecki wspierany ogniem jednostek pancernych posuwających się po Trakcie Batorego. Nie było już lotników. Gdy skończył się las i partyzanci wyszli na odkryty teren napotkali na ostrzał z bunkrów. Plutony 2 i 3 2-giej Kompanii zaległy. Nie mogły się ruszyć. 1 pluton Władysława Markowskiego "Dżumby" starał się obejść Niemców od tyłu ale odezwał się trzeci bunkier i pluton zmuszony został do zatrzymania się. Artyleria radziecka strzelała coraz bliżej atakujących. Został wydany rozkaz do odwrotu. Ogień artylerii radzieckiej przeniósł się na bunkry. Zza bunkra wyszedł kontratak niemiecki. Partyzanci obrzucili Niemców granatami i przeszli do kontrataku. Niemcy się cofnęli. Władysław Markowski "Dżumba" strzela w biegu i rzuca granat. Pierwszy bunkier zdobyty. Po dłuższej walce zdobyto pozostałe dwa. Nastąpiła chwila przerwy i odpoczynku. Razem z partyzantami było dziewięciu żołnierzy radzieckich. Przed nimi pozostał czwarty bunkier. Silne przeciwnatarcie Niemców zmusza partyzantów do cofnięcia się. Jedna z drużyn, współdziałając z żołnierzami radzieckimi posunęła się w głąb, aż do wysokości bunkrów Belmontu.
Wieczorem tego dnia w 3 Brygadzie Partyzanckiej "Szczerbca" odbyła się narada z udziałem dowódców jednostek radzieckich. Przekazano im wszystkie uzyskane podczas walk wiadomości o rozpoznanych umocnieniach niemieckich. Katiusze skierowały na nie swój ogień. Była to ostatnia linia obrony Wilna. W dalszych walkach wzięły udział tylko najmniej zmęczone pododdziały partyzanckie. Reszta, przemęczona całodobową walką wycofana została na odpoczynek w rejon Francuskiego Młyna, a następnie w rejon Kolonii Górnej, gdzie zajęła prywatne kwatery (między innymi 2 Kompania "Brzozy" z 1 plutonem Władysława Markowskiego "Dżumby").
Późnym wieczorem 7 lipca 1944 roku miał miejsce bardzo silny ostrzał artyleryjski miasta. Jeden z pocisków trafił w nasz dom, ale na szczęście nie wybuchł, grzęznąc na strychu. Cały dach podziurawiony był przez pociski z karabinów maszynowych nurkujących na baterie moździerzy samolotów radzieckich. Ciągłe wstrząsy budynku i huki nie pozwalały spać.
W nocy 3 Brygada Partyzancka "Szczerbca" razem z batalionem radzieckim zdobyła ostatnie umocnienia niemieckie. Droga do miasta była otwarta. Rozbite zostały dwie kompanie radzieckie. Zginęło 45 partyzantów, 120 zostało rannych. Straty wynosiły ok. 15%. Polegli:
6 Samodzielna Brygada Partyzancka "Konara" w której walczył Rysiek Gulbinowicz, po forsownym marszu spod Oran, 7 lipca 1944 roku rano zameldowała się w Wołkorabiszkach. Otrzymała zadanie wzmocnienia ubezpieczenia szpitala AK w dworze Szwajcary. Partyzanci wyruszyli w dwóch grupach. Pierwszą grupę w sile dwóch kompanii poprowadził zastępca dowódcy brygady por. "Tońko". Po południu grupa napotkała uciekającego ze Szwajcar podchorążego z 12 Brygady Partyzanckiej OW-AK "Cerbera". Szpital zajęty był już przez Niemców. "Tońko" zablokował Niemców we dworze z trzech stron i przez gońców wezwał resztę brygady. Niemców rozbrojono bez wystrzału.
Dowódca Zgrupowania Puszcza Rudnicka, "Jan Czarny" został nagle w niedzielę 9 lipca 1944 roku rano opuszczony przez szefa sztabu ON-AK "Wartę" i oddziały nowogródzkie, które udały się na południe, rezygnując z walki o Wilno. Zdezorientowany i pozbawiony łączności z dowództwem OWN-AK uznał swoje zadanie za zakończone i rozwiązał obie podległe sobie brygady, "Gozdawy" i 7 Brygadę Partyzancką OW-AK "Wilhelma". Partyzantów zdemobilizował. Jurek Kopczyński poszedł do Wilna. Zatrzymał się u krewnych na Antokolu. Dom rodziców był jeszcze po drugiej stronie frontu.
Wileński batalion powstańczy dzielnicy "A" pod dowództwem "Jana" zdobył w koszarach magazyny, a w nich broń, umundurowanie, leki i żywność. Opanował zabudowania przycerkiewne przy ulicy Kalwaryjskiej oraz Rynek Kalwaryjski, aż do skrzyżowania dróg na rogatce. W składzie batalionu walczyli m.in. Staś Ciundziewicki oraz mój kolega szkolny Cześ Arcimowicz.
Kwatera dowódcy batalionu "Jana", została przeniesiona do budynku byłego komisariatu policji państwowej, obok centrali telefonicznej na ulicy Kalwaryjskiej. W nocy z 7 na 8 lipca 1944 roku uzyskano łączność telefoniczną.
8 lipca 1944 roku w południe do sztabu partyzanckiego przybyli oficerowie łącznikowi 97 DP Żekowa - Bogatyriewa. Ustalono zasady współpracy.
W ciągu dnia 8 lipca 1944 roku dzielnica Kalwaryjska została zdobyta całkowicie, łącznie ze Zwierzyńcem. Kapitan "Jan" został komendantem placu całej dzielnicy z ramienia Armii Radzieckiej, z jurysdykcją zarówno wobec partyzantów jak i żołnierzy radzieckich. Powołano służbę bezpieczeństwa i porządkową. Żandarmeria wojskowa działała do 15 lipca 1944 roku. Uzgodniono forsowanie Wilji i walki w mieście. Już w nocy z 8 na 9 lipca 1944 roku artyleria wojskowa zaczęła ostrzeliwanie miasta na lewym brzegu Wilji z dzielnicy Kalwaryjskiej. Ostrzeliwano centrum i naszą dzielnicę na Górze Bonfałłowej. W mieście powstało wiele pożarów. Między innymi spłonął dom na ulicy Zawalnej razem z mieszkaniem rodziny Ireny Brokowskiej (Zdanowicz). Na szczęście w mieszkaniu nie było nikogo. Wspólnymi siłami, wraz z sąsiadami ugasiliśmy piaskiem pożar na strychu, bo wody brakowało nawet do picia. Piliśmy kompoty z zapasów domowych.
Do dowódcy OWN-AK ppłk "Wilka" w Wołkorabiszkach 11 lipca 1944 roku zgłosiło się dwóch wyższych łącznikowych oficerów radzieckich ze sztabu 3 Frontu Białoruskiego, ppłk Nikołajew z majorem. "Wilk" zdecydował się ujawnić i współpracować z Armią Radziecką.
Wołkorabiszki
Słabość i naiwność artylerzysty, bez wsparcia polityków, zmierzy się z brutalną siłą, perfidią zd-radzieckiego gangu czerwonych ludobójców. Jak można było rozpoczynać rozmowy dyplomatyczne z silniejszym bandytą, bez skrupułów realizującym swój cel niesienia rewolucji na zachód, nigdy nie dotrzymującym zawieranych umów. Wynik tych działań był do przewidzenia. Wydarzenia te opisał Roman Korab-Zebrzyk. Było to zakończenie pracy doktorskiej, nieprzyjęte przez cenzurę PRL ze względów politycznych. Sądzę, że ze względów stylistycznych nie należało tego publikować. Opracowanie było chaotyczne, bardzo trudno czytelne, ale zawierające prawdziwe fakty historyczne i prawdę o "sojusznikach".
12 lipca 1944 roku "Wilk" dokonał na leśnym wzgórzu Kolonii przeglądu 3 Brygady Partyzanckiej OW-AK "Szczerbca". Tłem przeglądu były łuny nad Wilnem i huk dział. Powiedział m.in.: "... Armii Sowieckiej zaproponowano lojalną współpracę. Decyzje zapadną wkrótce...".
13 lipca 1944 roku o świcie batalion powstańczy dzielnicy "A" i "D", 3 Kompania "Koraba" z 1 Brygady Partyzanckiej OW-AK "Juranda" i niektóre pododdziały 3 Brygady Partyzanckiej "Szczerbca" brały udział przy boku Armii Radzieckiej w szturmie na ostatni punkt oporu niemieckiego w budynkach U.S.B. na ulicy Zakrętowej i w Parku Leśnym Zakręt, niedaleko naszego domu przy ulicy Objazdowej. Najbliżej naszego domu atakowała 1 Kompania por. Władysława Roszkowskiego "Białego" z batalionu powstańczego dzielnicy "A". W kompanii tej walczyli moi koledzy z gimnazjum: Cześ Arcimowicz oraz Stach Ciundziewicki. Po sforsowaniu Wilji przy ujściu Wilenki, przeszli ulicą Zygmuntowską i Mostową do Wileńskiej. Następnie Małą Pohulanką. Przy zdobywaniu Góry Bonfałłowej trafili na silny opór. W batalionie powstańczym dzielnicy "D" kpt. "Kmity" walczył m.in. plutonowy podchorąży Kazik Skawiński. W nocy z 10 na 11 lipca 1944 roku batalion ten ponownie zaatakował i zdobył budynek byłego starostwa przy ulicy Żeligowskiego. Podczas okupacji mieściła się w nim siedziba policji litewskiej. Partyzanci dozbroili się zdobytą bronią i amunicją i dołączyli do oddziałów Armii Radzieckiej atakujących dalsze dzielnice miasta.
Podinspektor Puszyczy Rudnickiej "Jan Czarny" 11 lipca 1944 roku otrzymał nowe rozkazy z OWN-AK. 7 Brygada Partyzancka OW-AK "Wilhelma" została odtworzona i rozbudowana przez włączenie w jej skład kadry brygady "Gozdawy", który zginął podczas ataku na Wilno.
W Wilnie w garnizonie niemieckim ogłoszono od 2 lipca 1944 roku "Pogotowie bojowe" - alarm 3-go stopnia. W nocy ewakuowano Gestapo, Saugume, policję, straż więzienną i urzędników. Wydano rozporządzenie dla ludności cywilnej, polecające opuszczenie miasta w kierunku zachodnim. 3 lipca 1944 ogłoszono w mieście alarm 4-go stopnia. 4 lipca 1944 nastąpiła masowa ucieczka mieszkańców Wilna na zachód.
Wilno
4 lipca 1944 ogłoszono pogotowie marszowe 3 Brygady Partyzanckiej "Szczerbca":
Sztab Brygady i drużyna
przyboczna
26 żołnierzy, 3RKM'y, 7 karabinów,
16 mp.
1 Kompania "Burego"
2 Kompania "Brzozy" (1 pluton
"Dżumby"
520 żołnierzy, 60RKM, 372 karabiny,
86 mp.
3 Kompania "Joego"
4 Kompania "Kirkora" (od 6-go)
Szwadron kawalerii "Wisliga"
120 żołnierzy, 9 RKM, 67
karabinów, 44 mp.
Pluton CKM
43 żołnierzy, 12 CKM, 18
karabinów, 13 mp
Pluton moździerzy "Giganta"
13 żołnierzy, 6 moździerzy, 6
karabinów, 7 mp.
Pluton motocyklistów
31 żołnierzy, 4 RKM, 27 mp.
Kompania cyklistów "Lota"
80 żołnierzy, 70 karabinów, 10 mp.
Pluton żandarmerii
33 żołnierzy, 3 RKM, 25 karabinów,
5 mp.
Pluton łączności
30 żołnierzy, 23 karabiny, 7mp
Kolumna samochodowa
130 żołnierzy, 100 karabinów, 30
mp.
Tabory
20 żołnierzy, 15 karabinów, 5 mp.
Rusznikarnia
10 żołnierzy, 10 karabinów
Szpital z obsługą
20 żołnierzy
Orkiestra dęta
16 żołnierzy
Razem:
1100 żołnierzy, 79 RKM, 713
karabinów, 250 mop., 12 CKM, 6
moździerzy 82 mm, 45 ciężarówek,
6 samochodów osobowych, 3
samochody terenowe
Cały sprzęt zdobyty został na wrogu, bez zrzutów ze wschodu czy zachodu. Samochodami Brygada dojechała do szosy oszumiańskiej, po której jechały kolumny samochodowe wycofujących się wojsk niemieckich. O zmroku, wykorzystując przerwy między kolumnami, Brygada przeskoczyła pododdziałami przez szosę. Dalej podróż odbyła się na piechotę.
W nocy miały miejsce falowe bombardowania Wilna, ze "świecami" na spadochronach, było jasno jak w dzień tak, że gazetę można było czytać. Bombardowano centrum miasta, czyli teren, gdzie Niemców wcale nie było. W tym czasie Niemcy obsadzili tylko wschodni skraj miasta w Rowach Sapieżyńskich i na Belmoncie. Było to już drugie takie same bombardowanie. Pierwsze miało miejsce poprzedniego dnia, gdy wojsk niemieckich w ogóle w Wilnie nie było.
3 Brygada przekroczyła szosę Wilno - Oszmiany kilka kilometrów na południowy - wschód od miejscowości Niemież od strony Rukojmi, ok. 10 km od Wilna. Postój miał miejsce w pobliżu Grygajcie.
2 Kompania "Brzozy", poprzez zaścianki Poręby Rękocińskiej ma forsować linię kolejową Wilno - Nowa Wilejka w rejonie stacji kolejowej Kolonia Wileńska i nacierać przez Francuski Młyn i las Belmontu. Następnie przejść przez dzielnicę Zarzecze i opanować Pocztę Głowną w Wilnie. Etatowo Kompania liczyła 115 ludzi w trzech plutonach po 38 żołnierzy. W każdym plutonie były 3 drużyny po 12 żołnierzy, w każdej drużynie 3 sekcje po czterech żołnierzy. Na każdego strzelca przypadało 25 sztuk amunicji, na RKM - 150 sztuk. Brakowało granatów. Żołnierze mieli prawie jednolite umundurowanie, niemieckie zimowe kombinezony, hełmy, plecaki, chlebaki, biało czerwone opaski na lewych rękawach oraz prowiant na 3 dni (bez taboru).
Dopiero 5 lipca 1944 roku, wieczorem w Wołkoraboszkach, dowódca OWN-AK "Wilk" zdecydował na odprawie, przyspieszyć jeszcze raz atak na Wilno. Wyznaczył termin na 6 lipca 1944 roku, na godzinę 2300. Musiał sobie zdawać sprawę, że nie wszystkie Brygady zdążą na czas. Do tego będą bez wsparcia samolotów, czołgów, artylerii, a nawet CKM'ów i moździerzy będą miały za mało. W rezultacie do ataku miały iść prawie dwukrotnie mniejsze liczebnie i technicznie siły od przewidywanych. Ta świadoma decyzja przypominała manifestację zbrojną, całopalenie na ołtarzu Ojczyzny, kosztem życia młodych chłopców. Nasuwa się pytanie, czy miał do tego prawo ??? Dodatkowo idący do ataku nie byli poinformowani o sytuacji na froncie, a nawet o miejscu położenia swojego sztabu. "Wilk" za to był dobrym aktorem. Z pewną miną, pojechał samochodem osobowym, po polnych ścieżkach, w bardzo trudnym terenie, na stanowisko dowodzenia. Zapewne chciał pokazać, że dojedzie nim do Wilna zdobytego przez Brygady AK. Nasuwa się jeszcze jedno pytanie. Dlaczego na miejsce ataku wybrano najsilniej umocniony odcinek obrony niemieckiej, narażając atakujących na krzyżowy ogień broni maszynowej. Szaleństwo, ofiary, paranoja hazardzisty czy niekompetencja wojskowa ?