Kolejna lub poprzednia strona Rozdział 93; Bitwa pod Lenino; Drugi ślub Zygmunta Zdanowicza
Wilno
W dniach 12 - 13 października 1943 roku miała miejsce krwawa łaźnia 1 DP pod Lenino, zaplanowana przez naczelna dowództwo Armii Zd-radzieckiej na najwyższym szczeblu Stalin - Mołotow. Pomimo zaplanowanego: - braku wsparcia lotniczego, artyleryjskiego i odcinków
Dla uratowania twarzy wysokich decydentów, ukarano niższych za błędy taktyczne - kilku wyższych oficerów radzieckich i polskich. Natomiast sam główny kolaborant i główny winowajca wszystkich błędów, gen. Zygmunt Berling pozostał na stanowisku, pomimo iż wykazał się kompletną ignorancją wojskową i organizacyjną. Był jeszcze Stalinowi potrzebny, jako wyższy oficer przedwojennego WP, jako szyld.
Oddział Lotny OW-AK "Szczerbca" rozrósł się. Do oddziału dołączyli m.in. Janusz Krukowski "Kruk", brat naszego Julka. Powstały trzy drużyny: "Dżumby", "Burego" i "Benka". Trwało intensywne szkolenie i drobne akcje bojowe: Łysa Góra, majątek Alternacja, wieś Muszyny, Mikuliszki,
Tarasowszczyzna, Justańce, majątek Dubinka. Zgodnie z otrzymanym rozkazem d-cy OW-AK, 28 października Oddział "Szczerbca"  wyruszył na tereny południowe miasta Wilna, omijając miasto do strony wschodniej. "Milimetr" został starszym partyzantem i dowódcą pierwszej sekcji w drużynie "Dżumby", ze "Swingiem", "Wiarusem". Dołączyli: "Bil", "Burza", "Ryś" i "Trzmiel" jako oficer do specjalnych poleceń. Na terenach niemenczyńskich, na północ od Wilna, działały teraz dwie brygady: 4-ta Brygada "Narocz", ppor. "Ronina" i 5-ta Brygada "Śmierci", "Łupaszki" [znów nie 14-ta wg Kostka Ostrowskiego].
Zgrupowanie Partyzanckie "Polskie" (raczej radzieckie) pod dowództwem "pułkownika radzieckiego" Satanowskiego wyruszyła z Wołynia, na zachód, na tereny Lubelszczyzny, pozostając nadal na tyłach frontu niemieckiego.
5 listopada 1943 roku Oddział "Szczerbca" zdobył więzienie w Wornianach oswobadzając więźniów politycznych. 23 listopada 1943 roku, już na nowych terenach wyznaczonych przez dowódcę OW-AK, zdobył miasteczko Taboryszki. We wsi Muszyny Oddział się zbuntował. Z Wilna przyjechał d-ca Kierownictwa Dywersji (Kedywu) mjr Kazimierz Radzikowski "Dąbek" z rozkazem przemieszczenia oddziału w rejon Sułek na płn. od Wilna i podporządkowania się rozkazom por. Zygmunta Szendzielarza "Łupaszki", znanego narodowca. Por. "Szczerbiec" odmówił wykonania rozkazu. "Dąbek" zdjął go ze stanowiska, a na jego miejsce wyznaczył "Ottona", który przyjechał z nim z Wilna. Grupa partyzantów z Oddziału zbuntowała się m.in.: "Dżumba", "Milimetr", "Kruk", "Kim", "Burza", "Swing", "Wiąz", "Rekin", "Szpak", "Ryś", "Zaskoczek", "Trzmiel", "Bury", aresztowała wysłańców Komendy OW-AK jako narodowców, którzy chcieli podporządkować Oddział Stronnictwu Narodowemu. Decyzją większości oddano dowództwo z powrotem "Szczerbcowi". Po naradzie odesłano narodowców, wraz z grupą wiernych im partyzantów do Wilna.
Komenda OW-AK ogłosiła, że oddział "Szczerbca"  jest dzikim oddziałem, a na "Szczerbca"  i "Dżumbę", dwóch najaktywniejszych buntowników wydała wyrok śmierci. Oddział "Szczerbca", zgodnie z przedwojennym regulaminem wojskowym pozostał apolityczny.
Oddział zdobył miasteczko Turgiele, 30 km na płd od Wilna. Po kilku tygodniach, 30 grudnia 1943 roku wyroki śmierci na "Szczerbca" i "Dżumbę" zostały anulowane.
Witold Czarnecki "Kadet" zdał egzamin do czwartej klasy kompletów TON.
3 listopada 1943 roku, w 16-tą rocznicę (i 4 miesiące), mojego pierwszego ślubu "pro prokura", jeszcze dziecinnego odbył się mój drugi ślub, również bez prawa konsumpcji, ale znacznie poważniejszy, bo w Urzędzie Stanu Cywilnego w Wilnie. Ten prawdziwy, poważny i podwójny, cywilny i kościelny odbędzie się za 7 lat, w 1950 roku. Teraz chodziło o ochronę przed wywiezieniem na roboty przymusowe do Niemiec "mojej sekretarki" od sprawy przepisywania regulaminów wojskowych, oficjalnie łączniczki AK, sąsiadki Heleny. Jedynym świadkiem był Kostek Ostrowski oraz obie rodziny. Wtedy o poważnym ślubie w ogóle nie myślałem, miałem dopiero 24 lata i była wojna. Helena na roboty nie wyjechała, dalej przepisywała, a ja zyskałem tygodniowy urlop "miodowy" w pracy, zezwolenie i bilet kolejowy na przejazd za Kowno do krewnych po prowiant, którego coraz bardziej brakowało. Pamiętam, że m.in. w worku grochu przywiozłem chyba 2 kg świeżutkiego masła, którego nie widzieliśmy już od bardzo dawna, może ze trzy lata. Wacek Skarżyński zwolnił mnie od zajęć konspiracyjnych aż na cały "miodowy miesiąc" choć nie wtajemniczałem go w treść "kontraktu" ślubnego.
W Warszawie dowódca KG-AK gen. Tadeusz Bór-Komorowski ogłosił akcję "Burza" - wymierzoną politycznie przeciw ZSRR, militarnie przeciw Niemcom, zakładająca możliwość ograniczonej współpracy z Armią Radziecką. Ekwilybrystyka naiwności i polskiego chciejstwa spowodowała dużo cierpień i gehennę AK. Była to ofiara samobójcza narodu stojącego na straconej pozycji. Nigdy i nigdzie komuniści nie dotrzymywali słowa, umów i układów. Naiwnością było sądzić, że teraz, wbrew swoim interesom postąpią inaczej.
Warszawa
Konferencja sojuszników w Teheranie w dniach od 28 listopada do 1 grudnia 1943 roku przekreśliła wszelkie nadzieje. Oficjalnie Polska została oddana Stalinowi. Będąc w jego krwawych rękach nie można było myśleć o samodzielności narodu. Znaleźliśmy się w strefie jego wpływów .
Jako zapowiedź rządów Stalina, w Warszawie powstała jego agentura - Krajowa Rada Narodowa, składająca się z agentów NKWD, szpiegów radzieckich, renegatów  oraz kolaborantów komunistycznych.
2 stycznia 1944 roku, w Wilnie na ulicy Kościuszki, zupełnie niespodziewanie spotkałem "Dżumbę". Kończył mu się świąteczny urlop. Organizował przerzut nowych ochotników do oddziału "Szczerbca". Ze względu na trudności
8 stycznia 1943 roku oddział "Szczerbca" został zaskoczony we wsi Mikoliszki, podczas nauki o broni, prowadzonej małymi grupkami w zagrodach, przez 100 - osobowy oddział policjantów litewskich i żołnierzy niemieckich. Pięciu partyzantów zginęło, 12-tu zostało rannych, ale atak odparto. Napastnicy stracili około czterdziestu. Oddział odskoczył na południe w rejon Lidy do Werenowej (rodzinnej miejscowości mojego ojca), a następnie zaatakował: Rudomino - 10 stycznia 1943 roku, Mickuny - 13 stycznia 1943 roku, Kieczę - 15 stycznia 1943 roku, ok. 10 km od Wilna, blisko lotniska w Porubanku - 16 stycznia 1943 roku. Tego samego dnia do oddziału wrócił "Dżumbę" z 30-ma ochotnikami.
Tato, za 18 dni pracy dostał 38 RM i 49 pf - to było zdecydowanie za mało nawet na wykupienie miesięcznych kartek żywnościowych, które i tak nie wystarczały aby przeżyć.
Wilno
Józek Krzywiec od stycznia do września 1944 roku był kierownikiem Warsztatów Elektrowni Wileńskiej. Do tego nie przyznawał się ani wtedy ani po wojnie, oraz nie podał tego faktu do kroniki PST. Ujawnił się, a właściwie to mu się wymsknęło w napisanych przez siebie wspomnieniach "Pod Twoją Obronę" - 1990.04.04. Dlaczego ?
7 Brygada Partyzancka OW-AK por. "Wilhelma", działając w okolicach Puszczy Rudnickiej, przez całe półrocze 1944 r., miała napięte stosunki z partyzantką radziecką, broniąc ludność polską przed grabieżą i bezprawiem. W składzie Brygady walczył Jurek Kopczyński, co mu na sucho nie uszło w PRL - 1945.03. Przy okazji ucierpiała na tym moja mama - 1944.11.10
Polski Korpus z Sielc został przeniesiony do Łaptiewa, koło Smoleńska - w dalszym ciągu nie było delegacji L.W.P. w Katyniu. Oprawcy jeszcze nie byli gotowi ze spreparowaniem kłamstw i nikogo do Katynia nie dopuszczali oprócz "komisji". Gotowi byli dopiero 26 stycznia 1944 roku. Moskiewski dziennik "Prawda" zamieścił: "Komunikat Komisji Specjalnej do ustalenia i zbadania okoliczności rozstrzelania przez niemieckich najeźdźców faszystowskich w lesie katyńskim
jeńców wojennych, oficerów polskich". Już w samym tytule widać wyraźne kłamstwo. Członkowie ZPP, KRN i LWP musieli ten numer "Prawdy" czytać. Nie zareagowali, nie wysłali delegacji z hołdem zamordowanym. Natomiast zabronili prasie polskiej wydrukowania tłumaczenia tego komunikatu. Zdawali sobie sprawę, że nikt w ten komunikat nie uwierzy. Odważyli się na to dopiero w 1952 roku, po ośmiu latach (z ostrymi represjami dla niedowiarków, jak w przypadku mojego wojskowego kolegi (Rozdział 215)). Godni potępienia są nie tylko decydenci i wykonawcy tej zbrodni, ale i akceptujący tą zbrodnię członkowie ówczesnych naszych władz partyjnych i państwowych, oraz ci którzy pomagali im w tym.
Roosvelt przestrzegał Churchilla przed zbytnim angażowaniem się na rzecz rządu polskiego w Londynie, a zwłaszcza przed komplikacjami w stosunku ze Stalinem. Natomiast przed Mikołajczykiem zataił swoje stanowisko w sprawie granic polskich na wschodzie. Zachęciło to Mikołajczyka do stawiania czoła ofensywie Churchill'a popierającej stanowisko Stalina, oraz wprowadziło w błąd władze krajowe już po raz drugi. Generał Władysław Sikorski też był wcześniej oszukany przez Roosvelta. Polskie chciejstwo przegrywa z cwaniactwem politycznym tzw. zachodnich "przyjaciół".
Płk Sokorski został oskarżony przez grupę syjonistów żydowskich ZPP Bermana o przynależenie do spisku antyradzieckiego. Usunięty został ze stanowiska zastępcy dowódcy Korpusu Polskiego ds. pol. - wych. Na jego miejsce wyznaczono tymczasowo "generała" Aleksandra Zawadzkiego. Sokorski, jak później sam mówił, uratował się opowiadając Stalinowi sprośne kawały o kobietach.
Pierwszy atak aliantów na klasztor na Monte Cassino został odparty.
Włochy
kwatermistrzowskie brano tylko zagrożonych lub zdekonspirowanych. Problemy te znikły wkrótce, po opanowaniu i zagospodarowaniu większego terenu wokół miasteczka Turgiele. Powstałą tam tzw. "Polska Rzeczpospolita Turgielska".
sąsiednich frontu, braku rozeznania niemieckich stanowisk obronnych, wyboru terenu bagnistego, nie nadającego się do ataku w ogóle a broni pancernej w szczególności, 1 DP przeżyła, osiągając nawet pewne sukcesy. A przecież, zgodnie z "planem" dywizja miała przestać istnieć. Dla władz Zd-radzieckich była za bardzo nacjonalistyczna i religijna.