Kolejna lub poprzednia strona Rozdział 34 ;1939.09.02 – sobota ;
1 DPL w składzie której walczył Henryk Zdanowicz, nadal zalegała w lasach koło Ostrowa Mazowieckiego. Sprawy organizacyjne G.O. „Wyszków".
Z Torunia wyjeżdżają pierwsze pociągi ewakuacyjne. Wyjechali już do Lwowa rodzice Marysi Zdanowicz (Philipp) i stryjostwo do Wilna. Tadeusz Zdanowicz z żoną nie bardzo mają ochotę na opuszczenie nowego, ich pierwszego zagospodarowanego mieszkania. No i Marysia jest już w ósmym miesiącu ciąży z Jurkiem. Bardzo ciężko jest im zdecydować się na tułaczkę. Również przebywająca w Nowogródku Irena Zdanowicz (Brokowska) nie bardzo wie co robić. Z natury jest optymistką, może będzie jeszcze dobrze. Anglia i Francja zadziała.
Toruń
Krakowie u państwa Kijanków wszystko już spakowane. Skarby wawelskie również - jutro odjazd w nieznane.
Kraków
Nasza grupka pilotów szybowcowych, Jurek Ałabuszew, Julek Krukowski, Cześ Zacharewicz i Zygmunt Zdanowicz znowu próbuje. Na rowerach pojechaliśmy na lotnisko w Pombanku. Lotnisko było już w ostatniej fazie ewakuacji na zastępcze lotniska polowe położone gdzieś wśród lasów. Jednym z ostatnich samochodów ciężarowych pojechaliśmy do komendy lotniska. Jednak komenda odmówiła przyjęcia nas do wojska. Mieli zbyt dużo kłopotów z już przeszkoloną kadrą, ewakuowaną do Anglii. Kazano nam wracać do szkoły i uczyć się. Odwiezieni zostaliśmy samochodem ciężarowym do Wilna na ulicę Kościuszki, róg Przejazdu. Poszliśmy więc do szkoły. A w niej nie ma nauki, trwa natomiast organizowanie oddziałów wartowniczych. P.W. Komendy Miasta pod dowództwem por. Wiro-Kiro i ppor. Lacha. Zapisaliśmy się, służba od jutra.
Wilno