Rozdział 140: Rok 1958
W styczniu 1958 roku w Prozamecie O/Gliwice wybuchł skandal obyczajowo - kryminalny, którego głównym bohaterem był kierownik naszej pracowni "inżynier" Jan Pietrzak. Został on karnie zwolniony z zajmowanego stanowiska i otrzymał naganę partyjną. Sprawę zatuszowano. Nowym kierownikiem został inż. Stefan Golec. Nowy szef wykazał się na zajmowanym stanowisku kompletną indolencją, więc dyrektor namówił mnie na objęcie tego stanowiska od 1 lutego 1958 roku.
W Warszawie, Irena Brokowska (Zdanowicz) została przeniesiona do Liceum Pedagogicznego, jako nauczycielka matematyki a wkrótce została jego wicedyrektorką. Przez "Nauczycielską Spółdzielnię Mieszkaniową" otrzymała mieszkanie w Warszawie przy ulicy Linneusza 3 m 24 na Pradze Północ. Przeprowadzka do nowego mieszkania nastąpiła w lipcu 1958 roku.
Gliwice
Warszawa
W Krakowie w mieszkaniu Henryka i Danuty Zdanowiczów zameldowana na stałe została matka Danuty. Danka wygrała ale straciła na zawsze przyjaźń szwagra.
Kraków
Marysia Piksa (Philipp), wraz z rodziną przeprowadziła się z Kamiennej Góry do Szczecina. Została kierowniczką Apteki Darów Zagranicznych. Zamieszkała na ulicy Aleja Bohaterów Warszawy 104 m 5. W uzyskaniu nowej posady i mieszkania pomogli jej rodzice. Jej ojciec był w tym czasie dyrektorem poczty głównej w Szczecinie.
Szczecin
Od 1 lutego 1958 do 1 marca 1962 roku, czyli przez cztery lata kierowałem pracownią instalacyjną Prozametu O/Gliwice. "Inż." Jan Pietrzak pozostał w pracowni, już jako projektant instalacji wodnych. Nie był już kierownikiem i po jakiejś plugawej sprawie która zaistniała podczas jego delegacji służbowej przestał być 1 sekretarzem POP PZPR. Zgodnie jednak ze
Gliwice
swoim charakterem dalej rozrabiał. Zmienił tylko taktykę. Napuszczał innych, co bardziej naiwnych. Szczególnie wykorzystywał do tego celu kolegę Kotkowskiego, mającego na skutek przebywania w okresie dzieciństwa kilka lat w obozie zagłady w Oświęcimiu uszkodzony układ nerwowy. Raz za razem wybuchały jakieś awantury, które musiałem poskramiać. Trafiając na moją twardą postawę przeniósł swoje hobby na teren innych pracowni. Tam spowodowali niejedno personalne zamieszanie. Miałem więc święty spokój, chociaż jako bezpartyjny nie miałem poparcia ze strony POP PZPR.
Podczas obchodów Święta Kobiet, zorganizowanym w Prozamecie O/Gliwice przed 8 marca 1958 roku, nie pamiętam z jakiej przyczyny, musiałem prawie służbowo zatańczyć z panią dyrektorową, oraz z "mężem zaufania" pracowni panią Domagalską.
Założyliśmy pierwszą książeczkę samochodową PKO za 6000,00 zł. Zamiast procentów można było wygrać samochód w losowaniu.
Zygmunt Zdanowicz tańczy z panią dyrektorową
Zygmunt Zdanowicz tańczy z panią "mężem zaufania" pracowni panią Domagalską
5 marca 1958 roku otrzymałem pierwsze pieniądze - 5950,00 zł - ze spółdzielni "Terpen". Wraz z grupą kolegów z różnych biur projektowych opracowaliśmy kompleksową dokumentację techniczną nowego zakładu w Chorzowie. Prace wykonywane były poza godzinami pracy służbowej w Prozemecie.
Poczuliśmy się z Jasią bogatsi. Zaszumiało nam w głowach. Kupiliśmy za 400,00 zł czeski skrobacz do kartofli, który okazał się zabawką. Więcej było z nim zabawy podczas mycia niż zadowolenia z oskrobanych kartofli. Wkrótce przestaliśmy go używać i wyrzuciliśmy go na złom. Pierwsze marnotrawstwo, oby ostatnie.
Dokument 337 ; Korespondencja cioci Heleny Rewkowskiej (Niedzińskiej) z NBP w sprawie przyznania rubli (+ załączniki) ; 19 marzec 1958 roku ;
Białystok
13 maja 1958 roku ciocia Helena Rewkowska (Niedzińska) przekazała Irenie Brokowskiej (Zdanowicz) 300,00 zł z prośbą o przesłanie ich na adres Zenona Niedzińskiego przebywającego na zesłaniu w ZSRR. Po uzyskaniu zgody z NBP Warszawa, Irena wpłaciła te 300,00 zł oraz dopłaciła ok. 60,00 zł na inne wydatki, z tym związane jak znaczki skarbowe itp.
Będąc na delegacji w Warszawie, na Alejach Jerozolimskich zupełnie przypadkowo spotkałem Władka Rudzińskiego. Podał mi swój adres w Łodzi i zaprosił w odwiedziny. Pracował w Zgierzu, ale starał się o przeniesienie do Warszawy.
Warszawa
Od 1 do 30 sierpnia 1958 roku mieliśmy, miesięczne, rodzinne wczasy PTTK w Jastarni wraz z Andrzejem Brokowskim. Jechaliśmy nad morze przez Warszawę, by tam z peronu odebrać przez okno pociągu Andrzeja, taki był bowiem tłok. Po Jastarni przyjechaliśmy w przeddzień wczasów, ale kwatery nie były gotowe. Na jedną noc musieliśmy znaleźć inne lokum. Nazajutrz
Jastarnia
otrzymaliśmy pokój w mieszkaniu prywatnym, w którym było wilgotno, brudnawo. Pościel i sienniki były stare i dziurawe. Podłoga pokryta była grubą warstwą czerwonej pasty, aż się kleiła. WC było w podwórku. Do stołówki było daleko, trzeba było chodzić na drugą stronę miasteczka. Codziennie mieliśmy trzykrotne, przymusowe spacery do jadłodajni oraz z własnego wyboru spacery do lasu i na plażę. Andrzej, mający wówczas 14 lat był zafascynowany samochodami i cały czas monologował na ten temat. Po bilet powrotny musiałem stać w kolejce przez całą noc.
W trakcie pobytu byliśmy na wycieczce na Hel, do którego dojechaliśmy pociągiem. Na Helu przesiedliśmy się na statek do Gdyni. Podczas podróży statkiem z Helu do Gdyni w Zatoce Gdańskiej panował sztorm. Po krótkim pobycie w porcie wsiedliśmy ponownie do statku, który popłynął na Hel. Z Helu do Jastarni powróciliśmy pociągiem.
Koszt kwatery 1460,00 zł, przejazd 1800,00 zł, wyżywienie 3930,00 zł, inne wydatki 1566,00 zł czyli 8756,00 zł - 290,00 zł / dzień. Irena zwróciła pieniądze za Andrzeja.
1 września 1958 roku, Krzyś Zdanowicz poszedł do pierwszej klasy szkoły podstawowej nr 4, mieszczącej się przy ulicy Kozielskiej.
Gliwice
1 września 1958 roku, Jurek Zdanowicz, syn Tadeusza i Marii z Philippów poszedł do pierwszej klasy liceum w Szczecinie.
Szczecin
Na zdjęciu klasa Krzysia Zdanowicza - w ciemnej marynarce, siedzi w 5 ławce po lewej stronie ;
Do końca 1958 roku w Spółdzielni "Terpen" zarobiłem dodatkowo 8695,00 zł. Kupiliśmy odkurzacz za 950,00 zł, komodę za 900,00 zł, linoleum z klejem za 1060,00 zł, biurko dla Krzysia za 1600,00 zł, krzesło za 100,00 zł, stół za 945,00 zł, płaszcz dla Jasi za 830,00 zł, płaszcz dla mnie za 1950,00 zł. Mama wysłała do swojej siostry stryjecznej do Nowego Jorku grzyby suszone za 650,00 zł + cło 528,00 zł, wysyłka 182,00 zł + 48,00 zł, razem 1408,00 zł.
W Warszawie, Marek Brokowski, syn Zbigniewa i Ireny (Zdanowicz), wraz z kolegami zbudował motorówkę. Zamiast na obozy harcerskie z Andrzejem, teraz będą co roku pływać z całą rodziną po jeziorach mazurskich.
Warszawa
Wujek Zenon Niedziński, dzięki zaproszeniu otrzymanym od swojej siostry Heleny Rewkowskiej (Niedzińskiej) przyjechał z zesłania w Kraju Krasnojarskim, ZSRR do Druskiennik, L.S.S.R. i zamieszkał w domu rodzinnym, będącym formalnie własnością cioci Heleny. Starania Zenona o zwrot skonfiskowanego domu, mieszczącego się w Druskienikach przy Zaułku Nowym okazały się bezskuteczne. Ciocia Hela, postanowiła przekazać mu swój dom w Druskieniakch.
Druskieniki
Dokument 338; Dokumenty związane z przekazywaniem domu w Druskiennikach przez Helenę Rewkowską (Niedzińską) na rzecz swojego brata Zenona Niedzińskiego (+ 25 załączników) ; 15 maja 1958 roku ;
Wujek Zenon Niedziński miał 64 lata. Przez 18 lat przebywał na zesłaniu. Tam zachorował na gruźlicę. W dokumencie 338 chodzi o dom w Druskienikach, przy ulicy Zielonej 5, w którym się urodziłem.
Dokument 339; Podanie do Pełnomocnika PRL przy ambasadzie w Moskwie w sprawie zezwolenia na przekazanie domu w Druskienikach Zenonowi Niedzińskiemu ;
NBP, 5 grudnia 1958 roku przesłał podanie do Ministerstwa Spraw Zagranicznych do załatwienia wg kompetencji a ono załatwiło.
Dokument 340; Odpowiedź Ministerstwa Spraw Zagranicznych PRL w sprawie darowizny domu na rzecz Zenona Niedzińskiego; (Brak dokumentu)
Ciocia Helena Rewkowska (Niedzińska) przesłała do końca 1958 roku na rzecz brata kwotę ogółem 1400,00 zł (po 200,00 zł), w tym 60,00 zł Ireny
Dokument 341; Siostry cioteczne, Janina Zalewska i Romualda Neufeld, zamieszkałe w Radzyniu Podlaskim otrzymały list od swojego brata Piotra Neufelda z Druskienik ; Druskieniki 31 sierpień 1958 roku
 
15 listopada 1958 roku, w Radzyniu Podlaskim umarła ciocia Michalina Neufeld.
Radzyń Podlaski
23 listopada 1958 roku, w Słupsku umarł Stanisław Neufeld.
Słupsk
Dokument 342; Telegram z zawiadomieniem o śmierci Stanisława Neufelda ; Słupsk 23 listopada 1958 roku
Z końcem 1958 roku zakończyłem pełnienie funkcji członka Prezydium Rady Zakładowej w Prozamecie O/Gliwice.
Gliwice
Wpis do legitymacji ubezpieczeniowej Zygmunta Zdanowicza:
Zarobek razem (za rok) brutto i przeciętny miesięcznie :
1958 r. - 67 611,00 zł - 5 640,00 zł miesięcznie  [ średnia krajowa 1 348,00 zł ]