Wilno
Wilno
15 sierpnia 1944 roku. Dowódca naszego plutonu "Zarzecze", Staszek Grabowski zniknął podczas przechodzenia frontu przez Wilno i nie dawał znaku życia. Natomiast do Wacka Skarżyńskiego zgłosił się przedstawiciel przełożonych Staszka Grabowskiego i zaprosił na odprawę u jakiegoś kapitana WP. Nie pamiętam pseudonimu, może to był "Sokół". Tym bardziej nie pamiętam
nazwiska i imienia. Poszliśmy razem. Mieszkał koło Hali Targowej przy ulicy Bazyliańskiej, z żoną i dziećmi. Był to starszy facet z brodą. Obecnych było tam jeszcze kilka osób. Spotkanie trwało bardzo krótko. Czekać, dostaniemy wkrótce rozkazy i wytyczne. Nowe władze AK dopiero się organizują. Należy być bardzo ostrożnym, bo NKWD coraz mocniej daje się we znaki. Jak na razie aresztowania są ciche, indywidualne, ale już odczuwalne. Coraz więcej osób nagle znika.
W Białymstoku, wujek Teofil Rewkowski zakończył sprawy organizacyjne Urzędu Ziemskiego. Przystąpiono do realizacji reformy rolnej w majestacie prawa, bez tolerowania chaosu i przy niedopuszczeniu do straty wartości gospodarczych. Zarządził sporządzanie dokładnych opisów nieruchomości ziemskich, które miały stanowić Państwowy Fundusz Ziemi, stanowiący bazę dla rozdzielenia ziemi pomiędzy
Białystok
ludność pracującą na roli. Kazał również spisać dokładnie gospodarstwa małorolne, wymagające uzupełnienia ziemią oraz osoby bezrolne, dla których praca na roli była podstawowym zajęciem. Ustanowił wojewódzkie i powiatowe komisje ziemskie, jako czynnik kontroli społecznej. Zakończenie przygotowań do przeprowadzenia właściwej reformy miało nastąpić w styczniu 1945 roku. Wówczas miało nastąpić sporządzenie szczegółowego planu podziału ziemi oraz jej rozdzielenie do rozpoczęcia wiosennych prac na roli.
W Polskiej Republice Ludowej ogłoszono mobilizację roczników 1921 - 1924, oficerów zawodowych do 60 lat, oficerów rezerwy do 50 lat, podoficerów do 40 lat, oraz specjalistów. Przewidywano, iż do końca grudnia uda się zmobilizować ok. 400000 żołnierzy. Potem ich ilość zmniejszono do 300000. Miał być utworzony Front
Polski liczący 3 armie. Dowództwo Frontu i 2 armię planowano zorganizować do 15 września 1944 roku, 3 armię do 11 listopada 1944 roku a 1-szy mieszany Korpus Lotniczy do 1 grudnia 1944 roku. Bardzo chcieli ale nie dali rady. Generalnie planom tym zaszkodziła polityka ZSRR wobec AK. Aresztowania oficerów polskich i masowe przysyłanie w ich miejsce oficerów radzieckich słabo mówiących po polsku.
W Lublinie pojawiły się pierwsze PRL'owskie upiory.
Jakub Berman - szakal - działa bez reklamy, unika rozgłosu, zajmuje drugoplanowe stanowiska. Z grupą tagosyjonistów w łonie PPR montuje frakcję, która powolutku zaczyna się szarogęsić. Nastąpił początek 12 letnich rządów kata.
Na arenę wypływa spalony Hilary Minc (jeszcze na terenie ZSRR, w 1 Armii Polskiej za defraudacje został zdegradowany do stopnia szeregowca przez płk Zygmunta Berlinga).
Wraz z Hilarym Mincem jest też Zenon Kliszko, który wkrótce okaże się człowiekiem nikczemnym.
Do nich wkrótce dołączy Jan Gerhard (niejaki Ornoch z powieści Romana Bratnego "Na bezdomne psy")
W ekipie tej będzie również policjant z warszawskiego getta Bhejlewi, vel Zdanowski (późniejszy wieloletni publicysta "Polityki", serdeczny kolega Mieczysława Rakowskiego i Jerzego Urbana)
Pomyślano też o własnym biurze matrymonialnym. Małżeńskie mieszane pary kojarzone wszelkimi środkami i dopiero w takim układzie robiły karierę polityczną na wszelkich szczeblach drabiny partyjno - wojskowo - państwowej. Znakomicie prosperował również "związek rodzin ze sobą spokrewnionych", założony wzorcem mafii sycylijskiej. Swoimi ludźmi obsadzono resorty i urzędy o kluczowym znaczeniu. Wchodzą do władz PPR i wasalnych stronnictw politycznych PPS, SP, ZSL.
Stanisław Wierbłowski zadomowił się jako zastępca kierownika informacji i propagandy.
Borejsza - Goldberg "zabezpiecza" organ prasowy "Rzeczpospolita" i stąd rozciąga swoje macki na całą prasę i wydawnictwa.
Wchodzą do resortu bezpieczeństwa, milicji..., wśród nich osławiony Różański, brat Borejszy - Goldberga w Białymstoku. Gdy w LWP utworzono Główny Zarząd Polityczno - Wychowawczy, jego pierwszym szefem został Wiktor Grosz. Ongiś modne było hasło: "Kto nie z mani, ten przeciw nam". Teraz poszło w obieg: "Nie każdy kto z nami, tan z nami", "AK - zapluty karzeł reakcji". Jeszcze szerzej otwarły się bramy więzień i obozów, oczywiście dla Bogu ducha winnych ludzi.
Wstrzymano formowanie 3 Armii LWP, a i z Frontu nici. Marionetkowy, Naczelny Wódz, Rola - Żymierski i jego szef sztabu Marian Spychalski zostali bezrobotnymi, bo obie armie polskie 1 i 2-ga przydzielone zostały do Frontów Radzieckich i to różnych.
Dobrze wiemy, że na terenach "wyzwalanych" w 1944 roku i następnym, tagosyjoniści żydowscy byli autorami list (proskrypcyjnych) Polaków skazanych następnie przez NKWD-UB na zsyłki i więzienia. Od "ideologa" zbrodni Bermana i spółki, do "wychowawcy" historyka Michnika vel Schechitera i spółki, speców od naprawy R.P. w interpretacji tagosyjonistycznej. Czternastu eksprominentów z Ochabem, Morawskim - Szlomą, Zarzyckim - Neugebauerem, Albrechtem itd., którzy nigdy nic dobrego dla Polski nie zrobili, dziś pitraszą "demokratyczną deklarację". Fałszu, obłudy i zakłamania nawet nie ukrywają, tak są pewni swego. Stanisław Radkiewicz i Bolesław Bierut to obywatele radzieccy i wysokiej rangi NKWD-iści.
Gwałcono niezawisłość sądów, preparowano oskarżenia. Następowały "konfiskaty" podczas rewizji. Bandyckie napady na specjalnie wybrane zasobniejsze mieszkania, których właścicieli obciążono zmyślonymi donosami. Zapełniono więzienia w Lublinie, Zamościu, Przemyślu. Do listopada 1944 roku siedziało już przeszło 12 000 ludzi, aresztowanych, niejednokrotnie nie wiadomo za co i przez kogo.
Alianci wylądowali w południowej Francji w rejonie Tulonu i Nicei.
Od 16 sierpnia do 1 października 1944 roku w Kałudze, z internowanych żołnierzy AK sformowano plutony, a następnie kompanie. Po przejściu przez "wszobijkę" mundury partyzanckie znikły. W zamian, wszyscy dostali ruskie rubaszki i furażerki z gwiazdkami. Bunt nie pomógł. Nie było innego

wyjścia. Było a jedynym ubraniem były przydzielone drelichy. Zaczęły się indywidualne przesłuchania przez NKWD. Spisywano personalia. Sformowano 361 rezerwowy pułk piechoty z przeznaczeniem na front. 4 Bataliony ok. 3600 żołnierzy. Dowódcą pułku został płk Jermołow. Kadrę, do dowódcy plutonu włącznie, stanowili tylko oficerowie radzieccy. Stosowano regulaminy wojskowe radzieckie. Dowódcami drużyn zostali wyznaczeni partyzanci. Dwukrotnie "wyczesywano" ukrywających się wśród partyzantów oficerów AK i zdekonspirowanych wysłano do obozu internowanych oficerów AK w Riazaniu, w którym przebywał "Szczerbiec". W Kałudze pozostało tylko 13 oficerów AK, lekarzy. Rozpoczęto szkolenie rekruta, w tym Zbyszka Kulikowskiego i "Dżumby".
Tymczasem dla oddziałów AK działających na terenach zajmowanych przez oddziały Armii Radzieckiej nadchodziło to, co było nieuniknione, rozbrojenie, propozycje przyłączania się 1-ej Armii L.W.P. lub w przypadku odmowy wyniszczenie. Część usłuchała, ale część stawiła opór i ginęła. W tak absurdalnej sytuacji AK zostało postawione przez jej kierownictwo polityczne. Była to jednak sytuacja wkalkulowana w plany "Burzy", która zakładała alternatywne zaostrzenie stosunków z ZSRR i wciągnięcie w konflikt aliantów. Spodziewano się po nich żywego protestu. Nie udało się postawić ZSRR pod pręgierzem opinii anglosaskiej. Anglicy czynili trudności w publikowaniu faktów mających na celu wywołanie nastrojów antyradzieckich. Nie leżało to w ich interesie.
Dekretem PKWN z 24 sierpnia 1944 roku rozwiązane zostały wszystkie tajne organizacje wojskowe, umożliwiając wstępowanie do L.W.P. wszystkim z zachowaniem stopni, odznaczeń i ciągłości służby wojskowej. Zgłaszających się przesłuchiwano, spisywano personalia i puszczano do domu, ale wkrótce aresztowano i wsadzano do więzienia, poddając ciężkim, brutalnym badaniom, nieraz połączonymi z torturami. Między innymi nasz Staszek Gołofit zdekonspirował się jako dowódca oddziału AK działającego na Lubelszczyźnie i przesiedział w więzieniu do października 1944 roku. Później został studentem Uniwersytetu Lubelskiego.
Również 24 sierpnia 1944 pod Falaise, Dywizje Pancerna P.S.Z. generała Stanisława Maczka zamknęła szczelinę pomiędzy okrążającymi Niemców armiami amerykańskimi i kanadyjskimi pod Chaubois i wytrzymała ataki niemieckie, będąc przez pewien czas w okrążeniu, przez 4 dni. Marszałek Montgomery powiedział "Niemcy byli zamknięci jak w butelce. Polacy byli korkiem tej butelki".
1 września 1944 roku Zygmunt Zdanowicz został zdjęty ze stanowiska administracyjnego i przeniesiony do narzędziowni jako ślusarz. Chyba podpadł, było to pierwsze poważne ostrzeżenie. Musi uważać.
Jego ojciec Maurycy, został przyjęty do pracy jako buchalter Wydziału Drogowo - Sanitarnego Oddziału Litewskiej Kolei Żelaznej w Wilnie.
Przyszły teść Zygmunta Zdanowicza, Jan Kijanka zakończył kurację po przymusowej kąpieli w Atlantyku. Pozostał w tym samym polskim szpitalu w Londynie, ale już jako pracownik kuchni szpitalnej. W dalszym ciągu pozostawał w służbie wojskowej..
Londyn
Kierownik warsztatów w Elektrowni Wileńskiej Juozas Ksyvacas został kierownikiem w Szkole Kolejowej, następnie wykładowcą i instruktorem warsztatowym w Wileńskiej Szkole Zawodowej. Cały czas jako częściowo zmobilizowany chroniony był przed poborem do Armii
Wilno
Radzieckiej. Pozostawałem z nim stale w kontaktach towarzyskich. Twierdził wówczas, że pracuje nadal w HKP jako szlifierz. Czemu kłamał ? W monografii P.S.T. na str. 296 też skłamał: "1942 - 1944 szlifierz w wojskowych warsztatach samochodowych w Wilnie. 1945 deportowany ...". Jezuicka półprawda. Należy to odczytać tak, że w latach 1942 - 1944 był szlifierzem. Potem w 1944 roku pracował na stanowiskach kierowniczych, które w tamtych latach dostępne były tylko dla Litwinów, a w 1945 roku został deportowany. Klasyczna kazuistyka Jerzego Urbana (Minister, Rzecznik Rządu PRL w latach stanu wojennego), dialektyka sofistów (patrz Wielka Encyklopedia PWN tom 3 str. 34, 16 wiersz od góry w lewej kolumnie). Nie wiedział, że kłamstwo ma krótkie nogi. Sam się zdradził w swoich wspomnieniach "Pod Twoją obronę..." w kwietniu 1990 roku
Od kwietnia 1945 roku dowódcą OW-AK był major Stanisław Heilman pseudonim "Wileńczuk".
Na Wileńszczyźnie zaczęły się akty terroru oddziałów leśnych, nie związanych organizacyjnie z Komendą AK. Odbierano wójtom spisy osób mobilizowanych, zastraszano rekrutów, dochodziło do utarczek z oddziałami radzieckimi. Mordowano komunistów, przedstawicieli administracji, żołnierzy. Nawet na drogach można było znaleźć trupy radzieckie i polskie. Pojawiało się coraz więcej oddziałów NKWD.
6 września 1944 roku dekret PKWN zarządził do dnia 2 grudnia 1944 roku przeprowadzenie reformy rolnej. Wykonanie tego zarządzenia było niemożliwe, a termin czysto polityczny, rolnikom zbyteczny. Kardynalną zasadą normalnej reformy rolnej jest podniesienie produktywności warsztatów rolnych. W Białymstoku wujek Teofil Rewkowski przewidywał, że wykonanie "socjalistycznej" reformy rolnej w narzuconym przez dekret terminie zwiększy tylko ilość gospodarstw karłowatych, niezdolnych do
Białytok
samodzielnego istnienia. Pogorszy sytuację materialną ich posiadaczy, rekrutujących się z byłych bezrolnych, zmusi ich do zrzeczenia się ziemi (moja uwaga: na rzecz kontrolowanych przez socjalistyczne państwo spółdzielni oraz PGR'ów). We wskazanym przez dekret terminie można było jedynie zdewastować większe nieruchomości ziemskie by dać ziemię tym, którzy akurat byli "pod ręką", albo mieli "silne łokcie". Wysłał więc odpowiednie pismo do władz w Lublinie, na które odpowiedzi nie otrzymał. Stanowisko swoje przedstawił na posiedzeniu WRN w Białymstoku, jak również w kolejnym piśmie do władz. W Lublinie, za zbyt wolne wdrażanie reformy rolnej z PKWN usunięty został Andrzej Witos, a jego miejsce zajął "socjalistyczny fachowiec", sam przewodniczący. Wydał on natychmiast dekret o przyspieszonym trybie wdrażania reformy z terminem realizacji na 20 grudnia 1944 roku (??? może w tym dniu obchodził swoje osobiste święto). Zapewne jednak był to tylko przekazany rozkaz "Wielkiego Brata". W kraju zaczął się wyścig "głupoty z ignorancją" na poziomie "sierpa i młota". Cały czas chodziło właśnie o likwidację rolnictwa indywidualnego, kompromitację reformy, by łatwiej można było przejść do kolektywizacji, którą zamierzano przeprowadzić wkrótce. Do Białegostoku przyjechało dwóch speców, pełnomocników PKWN, "socjalistycznych fachowców" od rozkazów, nadzoru i kontroli oczywiście bez brania na siebie odpowiedzialności. Nie chcąc firmować swoim nazwiskiem, w środowisku bardzo szanowanym, tego "szaleństwa" wujek złożył rezygnację ze stanowiska kierownika Białostockiego Wojewódzkiego Urzędu Ziemskiego z dniem 15 października 1944 roku. Z dużymi trudnościami znalazł pracę nauczyciela fizyki w gimnazjum - wybrał "emigrację wewnętrzną"
W pracy w Poleskim Depo zacząłem odczuwać nad sobą nadzór, jakbym był na cenzurowanym, pod ciągłą obserwacją. Wciąż dopytywano się o Władka Rudzińskiego, że to mój kolega, więc musze wiedzieć co się z nim dzieje. Odpowiadałem, że nic nie wiem, a Władka Rudzińskiego ostrzegałem, żeby do pracy się nie zgłaszał. Widocznie pracując jako majster zaszedł jakiemuś robotnikowi za skórę a ten chce się na nim odegrać w NKWD.
Wilno