Rozdział 102: Powstanie Warszawskie
Wilno
1 sierpnia 1944 roku, 1700, godzina “W” w Warszawie wybuchło Powstanie. Natychmiast, na rozkaz Józefa Stalina dowódca 1 Frontu Białoruskiego, Konstanty Rokossowski wstrzymał ofensywę na Warszawę. Mógł ją zdobyć z marszu, ale Armia Zd-radziecka przeszła do obrony i zajęła stanowiska obserwacyjne na prawym brzegu Wisły. Jak w rzymskim cyrku, stali i patrzyli się na rzeź Warszawy. Za czyn ten Konstanty Rokossowski będzie mianowany marszałkiem Polski i naczelnym dowódcą LWP. Dostanie oczywiście najwyższe odznaczenia wojskowe i państwowe. On sam się temu stale dziwił. Na fotografiach ma prawą brew stale podniesioną do góry, jakby ze zdziwienia, “Coś takiego ?”.
O godzinie 1400 wojska niemieckie były w pogotowiu alarmowym drugiego stopnia. O 1600 znały już godzinę wybuchu powstania. Nie było zaskoczenia. Zaczęła się zbrojna manifestacja, która miała wstrząsnąć sumieniem świata, a była, jak i cała akcja “Burza”, burzą w szklance wody, a raczej krwi szeregowych żołnierzy AK i ludności cywilnej. Zamiast zakładanych 7 dni trwało 63 dni. Znowu, za błędy polityków i dowódców zapłaciło społeczeństwo.
Kostek Ostrowski, musiał uciekać z Podbrodzia przed NKWD. Szukali go prawdopodobnie za spekulację. Ktoś go zakablował. Zostawił żonę w ciąży. Zgłosił się w Wilnie do ZPP, przy ulicy Zygmuntowskiej, jako ochotnik do LWP. Wojskowym pociągiem, razem z innymi “ochotnikami” pojechał do Białegostoku. W pułku zapasowym LWP trafił na komisję werbunkową 4 DP 1 Armii LWP, w której byli już żołnierze ze Zgrupowania Partyzanckiego Polskiego (radzieckiego) “pułkownika” Satanowskiego (bez dowódcy i grupy spadochroniarzy) “Jeszcze Polska nie zginęła”. Kostek Ostrowski został wcielony do 10pp z którym przeszedł cały szlak bojowy: Warszawa, Wał Pomorski, Kołobrzeg, Odra, Łaba.
Leon Światłowicz został karnie zwolniony z pracy za ukrywanie wolnych mieszkań i wcielony do Armii Radzieckiej. Prosił o odroczenie ze względu na pilne prace rolne. Za karę, za uchylanie się od służby został skierowany do karnego batalionu. Całą jego grupę pogoniono pieszo, ok. 40 km do Baranowicz. Tam, na stacji kolejowej, korzystając z nieuwagi eskorty wsiadł do innego pociągu, wiozącego rekrutów LWP do Białegostoku. Wylądował w pułku zapasowym, razem z Kostkiem Ostrowskim. “Kupiła” go komisja werbunkowa 40pal 9 DP 2 Armii LWP. Przeszedł cały szlak bojowy (opisany przez Edmunda Ginalskiego “40 pal”. W książce jest i wzmianka o Leonie Światłowiczu): lasy Orłowskie, lasy Międzyrzecza Podlaskiego, Kock, Radom, Piotrków Trybunalski, Środa, Poznań, lasy na północ od Gorzowa Wlkp., koło Kłodawy, Wrocław, Nysa Łużycka, Budziszyn, Drezno, Czechosłowacja. Był topografem w zwiadzie artyleryjskim, a gdy artyleria szła w pierwszej linii i strzelała na wprost, był zwiadowcą. Później walczył z UPA w Bieszczadach.
"Szczerbiec" do stycznia 1945 roku był internowany w obozie jenieckim w Riazaniu, który płotem był odgrodzony od Szkoły Oficerów Piechoty nr 1, w którym szkolna była kadra oficerska 1 Armii L.W.P., m.in. późniejszy generał Wojciech Jaruzelski oraz kilku moich kolegów z wojska.
4 sierpnia 1944 roku w Miednikach Królewskich koło Wilna w obozie internowanych partyzantów wciąż pozostawało ok. 4000 żołnierzy z początkowych 7000. Partyzanci masowo uciekali. Agitacja za wstępowaniem do "armii Berlinga" - L.W.P., była mało skuteczna. Do wstępowania w jej szeregi agitował przede wszystkim płk Soroka-Wiszniowski, słabo mówiący po polsku i nie rozumiejący całkowicie sytuacji. Na mitingach agitacyjnych występował również generał lejtnant
Wilno
Sierow, zastępca Ławrientija Berii oraz pisarz, oficer polityczny L.W.P. Jerzy Putrament, obrzucony przez partyzantów błotem. W szeregach słychać było okrzyki "My chcemy "Wilka". Do L.W.P. zgłosiło się zaledwie kilkudziesięciu partyzantów. Otrzymali oni mundury, broń oraz zamieszkali w osobnych barakach. 50% z nich uciekło z obozu w nocy z 4 na 5 sierpnia 1944 roku. Pozostali zostali natychmiast rozbrojeni, rozmundurowani. 5 sierpnia 1944 roku, od samego rana rozpoczęto wyprowadzać AK-ów za bramę. Stopniowo, po ośmiu. Kazano im klękać na oba kolana i ręce wiązać na karku. Przeprowadzano bardzo dokładną rewizję osobistą. Trwało to kilka godzin. Dopiero o 1200 uformowano kolumnę i pod silną eskortą odprowadzono ją na stację kolejową Kiecza na linii kolejowej Wilno - Mińsk. Tam, partyzanci zostali załadowani do odrutowanych wagonów bydlęcych i odjechali pod silną eskortą wojskową w kierunku Mińska. Wśród nich byli m.in.: Zbyszek Kulikowski i "Dżumba".
Podczas podróży partyzantów karmiono tylko śledziami. Wszyscy cierpieli z pragnienia. Byli stłoczeni, razem z rannymi, którym od początku internowania nie zmieniano opatrunków. Podróż ta trwała 10 dni.

Nieznany, internowany AK-ec ułożył wiersz:
Poszliśmy w niewolę bez żalu i skarg

Na nędzę i życie tułacze,

A po nas pozostał jęk matek i żon,

Modlitwy dziateczek i płacze.

            Gdy wrócim z niewoli do domów i chat

            Przez rzeki jeziora i góry

Pierś naszą pokryją nie wstęgi ni haft

Lecz proste, żołnierskie mundury.

Gdy zajdzie potrzeba, gdy zechce tak las

Nie pomni na groby i rany,

Swe życie i zdrowie oddamy na stos

Dla Ciebie mój Kraju Kochany.
Od 7 do 22 sierpnia 1944 roku, we Francji miała miejsce zwycięska bitwa 1 Dywizji Pancernej generała Stanisława Maczka pod Falaise.
1 Brygada Pancerna L.W.P. im. Bohaterów Westerplatte pod dowództwem radzieckiego generała brygady J.Mieszycana, wraz z oddziałem 4-go Korpusu Piechoty Gwardyjskiej brała udział pod Studziankami w zamknięciu niemieckiego wyłomu.
Studzianki
Do Wilna przyjechała z Kowna moja siostra stryjeczna Alinka Zdanowicz (Lenart). Otrzymała przeniesienie służbowe i przebywała u nas od 11 sierpnia 1944 do 1 kwietnia 1945 roku.
Wilno
Rozkazem nr 3 Naczelnego Dowódcy L.W.P., utworzona została II Armia L.W.P. z dowódcą generałem dywizji Karolem Świerczewskim "Walterem". Sztab rozpoczęto organizować w Lublinie na ul. Krakowskie Przedmieście nr 56. Szefem mobilizacji i formowania został generał brygady Bronisław Półturzycki.
Lublin
15 sierpnia 1944 roku, pociąg z internowanymi w Miednikach partyzantami AK dotarł do Kaługi. Szokujące było wyprowadzenie ich z wagonów przy dźwiękach mazurka Dąbrowskiego, granego przez orkiestrę NKWD. Była to kpina, podobna do stosowanych przez Niemców w obozach zagłady. Wielu partyzantów trzeba było wynosić z wagonów, gdyż zasłabli. Uformowano z nich kolumnę i pod eskortą poprowadzono przez miasto. Wtłoczono ich na teren byłych koszar kawaleryjskich. Nie wszyscy zmieścili się w stajniach. Część musiała mimo zimna nocować pod gołym niebem.

Wielu z nich nigdy do kraju nie powróciło, m.in. nasz Zbyszek Kulikowski. Niektórzy jak "Dżumba" zbiegli.

Uwaga: wszystkie dane o działalności "Szczerbca" i jego 3 Brygady Partyzanckiej podałem zgodnie z informacjami, otrzymanymi od "Dżumby, z jego ustnych przekazów.
Początek martyrologii żołnierzy AK w PRL
Kolejna lub poprzednia strona
Koniec tomu VIII