Kolejna lub poprzednia strona Rozdział 66 ; 1939.10.01 lub 02 ; Manifestacja na Rossie
W Wilnie przy Mauzoleum na Rossie, wieczorem odbyła się wielka manifestacja patriotyczna młodzieży. Uczestniczyli w niej m.in. koledzy z PW-PST oraz innych szkół wileńskich. Obecni byli: Janek Andrzejewski, Staszek Jungnikiel, Jurek Kobecki, Józek Krzywiec - stał na warcie honorowej przy płycie po lewej stronie, patrząc od cmentarza], Zbyszek Kulikowski, Witek Pawluć, Wicek Piszcz [po manifestacji został aresztowany], Rudolf Rutkiewicz, Jurek Skopeć, Leon Światłowicz, i Zygmunt Zdanowicz [stałem na warcie honorowej przy płycie, po prawej strony], wszyscy z naszej klasy. Z innych klas obecni byli: Sławek Brodowicz, Ludek Gedryś, Staszek Grabowski, Rysiek Gulbinowicz, Staszek Masojć, Kazik Skawiński, Wacek Skarżyński, Marian Truszkowski, Jurek Wiechert i wielu, wielu innych, których nie pamiętam lub nie znałem. Przemówień nie było - niepotrzebne - wszyscy czuliśmy to samo i tak samo, bez przewodniej roli jakiejś grupy osób. Po chwili ciszy pełnej skupienia, która nastąpiła, gdyśmy z Józkiem Krzywcem stanęli na warcie, zaczęliśmy śpiewaæ pieśni patriotyczne jedna za drugą. Potem, całą szerokością ulicy Rossa, Piwną poszliśmy w kierunku Ostrej Bramy, nie przerywając śpiewu. Tuż przed rogiem ulicy Cerkiewnej stały trzy samochody pancerne, litewskie tankietki. Stojący w otwartym luku jednej z nich, oficer łamaną polszczyzną nawoływał do rozejścia się i zaprzestania śpiewu. Gdy przechodziłem koło niego wołał kilkukrotnie "Nie piać !!!" Widocznie musiałem strasznie zafałszować. W czołówce pochodu przeszedłem na ulicę Bazyliańską i tam, koło Hali Targowej rozeszliśmy się do domów, bo nikt za nami nie szedł. Środek pochodu został zaatakowany przez oddział policji litewskiej na koniach. Atak nastąpił z ulicy Ostrobramskiej od strony torów kolejowych. Część kolegów, m.in. Leon Światłowicz schronili się do Ostrej Bramy. Za nimi wpadli policjanci na koniach bijąc ich pałkami. W liście do mnie Leon wspominał:
Wilno
Wicek Piszcz szedł na końcu pochodu, został aresztowany razem z kilkoma kolegami. Wszyscy przesiedzieli w więzieniu na Łukiszkach do 10 grudnia 1939 roku i wrócili do szkoły bez żadnej rozprawy sądowej.

Tadeusz Zdanowicz przeniósł się z leśniczówki Milanów hrabiego Żółtowskiego do leśniczówki Planta hrabiego Grocholskiego, a potem do leśniczówki Rudna koło Radzynia Podlaskiego. Mający miesiąc syn Jurek trzymał się dobrze pod czułą opieką matki i babci, Marii z Wolańskich Philipp.
Radzyń Podlaski
Zbigniew Brokowski, razem z kolegą i jego żoną przedostał się do Wilna i zamieszkał u swoich rodziców na ulicy Zawalnej.
Wilno
Po obiedzie przyszedł do mnie Józek Krzywiec i z tajemniczą miną zaproponował mi spacer do lasów w Ponarach gdzie jest zakopana przez żołnierzy września 1939 roku broń, a on wie gdzie to jest. Tak mnie zaskoczył, że się zgodziłem chociaż wydawało mi się to bardzo dziwne. Po pierwsze, że to on, a po drugie, że to jest zupełnie nierealne i nielogiczne. Do takiej wyprawy trzeba się odpowiednio przygotować. Choćby wziąć głupią łopatę. Po drodze Józek nagabywał mnie o jakąś organizację, którą należałoby założyć. Potraktowałem to jako prowokację. Widocznie zauważył w szkole jakiś ruch, jakieś rozmowy. Widocznie nie byłem wtedy dobrym konspiratorem. Postanowiłem wzmóc czujność i naturalnie o tajnym PW-PST ani słowa. Udawałem głupka, który daje się prowadzić koledze. Szliśmy ulicą Wielka Pohulanka, Legionów, Zgodą, Świerkową. Przed ulicą Dobrej Rady zatrzymał się i powiedział, że to chyba nie tu. Widocznie zorientował się, że ode mnie niczego się nie dowie. Wróciliśmy. O co mu naprawdę chodziło ? Nie pytałem go o to. Nigdy nie wróciliśmy do tego tematu.
Przed paru dniami Staszek Jungnikiel zaproponował abyśmy obaj zameldowali swoim przełożonym o istnieniu naszych grup w celu ewentualnego ich połączenia. Jurek Wiechert wyznaczył mnie na to spotkanie. 16 listopada 1939 roku, podczas przerwy między lekcjami podał mi instrukcję spotkania. Odbyło się to tak: miejsce spotkania - ławka na placyku Orzeszkowej od strony kościoła, pierwsza od strony ulicy Mickiewicza; termin spotkania - 16 listopada 1939 roku o godz. 1600. Facet siedzi na ławce i czyta litewską gazetę. Podchodzę, "Czy mogę usiąść, bo mam jeszcze dwie godziny do odjazdu pociągu ?. On; "Proszę bardzo, wprawdzie kolega przyjdzie, ale trochę później". Na to ja "Jak tylko kolega przyjdzie to ja już sobie pójdę". On: "Zupełnie zbyteczne, zmieścimy się we trójkę". Było to tzw. hasło i odzew. Dość skomplikowane, a żadnego słowa nie można opuścić, przekręcić bo będzie kompromitacja i nie dojdzie do rozmowy zasadniczej. Delegaci teraz się dopiero przywitali nie przedstawiając się. Przekazaliśmy sobie nawzajem odpowiednie informacje i rozeszliśmy się. W tym przypadku okazało się, że są to dwie odrębne grupki harcerzy, już ze sobą skontaktowane.
Do szkoły powrócili uczniowie internowani na Litwie m.in. Jurek Ałabuszew i Julek Krukowski. Od razu przyłączyli się do PW-PST. Nie stracili animuszu, byli wypoczęci i w niezłej kondycji fizycznej. Jurek Ałabuszew przywiózł nawet mój plecak, który wrzuciłem do jego samochodu 18 września 1939 roku. Władysław Markowski "Dżumba" również powrócił, bo podał się za ucznia. Od razu zaczął konspirować, utrzymywał kontakty z Julkiem Krukowskim, a więc i z tajnym PW-PST. 29 listopada 1939 roku Konrad Przyrowski wraz z bratem dotarł do Wilna przez zieloną granicę, żeby ukończyć szkołę.
Do rodzin wileńskich zaczęły napływać pierwsze listy od internowanych w Kozielsku i Starobielsku oficerów. Z Ostaszkowa nie docierała żadna korespondencja.
Wilno
Na terenie tzw. Generalnej Guberni (G.G.) hitlerowcy zorganizowali w ramach biologicznej likwidacji inteligencji polskiej akcję AB. Odbyły się masowe aresztowania: w Krakowie od 6 listopada 1939 roku, w Lublinie od 9 listopada 1939 roku, na Rzeszowszczyźnie od 10 listopada 1939 roku i w Warszawie od 11 listopada 1939 roku.
Kraków
W Bukareszcie, na terenie ambasady polskiej skarby wawelskie zostały załadowane na samochody, przewiezione do portu w Constancji nad Morzem Czarnym i przeładowane na statek rumuński, który natychmiast odpłynął do francuskiego portu Bordeaux.
29 listopada 1939 roku mieszkańcy Zachodniej Ukrainy i Białorusi, wbrew wszelkim prawom narodowym, otrzymali przymusowo obywatelstwo radzieckie. Dotyczyło to również uciekinierów z zachodu. Radzieckie władze nie bawiły się w listy volksdeutchów tak jak Niemcy.
Do szkoły powrócił Konrad Przyrowski, i przystąpił tymczasowo do tajnego PW-PST ponieważ razem z bratem, maturzystą gimnazjum im. Króla Zygmunta Augusta oczekiwał na przerzut lotniczy na zachód. Wraz z bratem zgłosili się do referatu polskiego w Konsulacie Brytyjskim jako ochotnicy do WP. Otrzymali nawet żołd. Do wyjazdu jednak nie doszło. W tym samym czasie, w Sejnach, został aresztowany ich ojciec, za przynależność do tajnej organizacji. Do organizacji tej należał również por. Wincenty Chrząszczewski, pseudonim "Kruk", przyszły szef sztabu inspektoratu "E" AK na terenie Litwy Kowieńskiej. Ojciec Konrada Przyrowskiego został wywieziony, wraz z kolegami na wschód, skąd już nie wrócił. Jego matka została również deportowana, ale zbiegła z pociągu kibitki i przetrwała wojnę u swojego brata lekarza w Zamościu.
ZSRR zaatakował Finlandię, która nie zgodziła się na umieszczenie na swoim terytorium sowieckich baz wojskowych, tak jak to uczyniły kraje bałtyckie.