Wilno
13-ta Drużyna Harcerska (tzw. Czarna 13-tka) utrzymała więzy organizacyjne w konspiracji pod dowództwem swojego drużynowego kapitana rezerwy harcmistrza Józefa Grzesiaka-Czarnego, pseudonim "Kmita". Drużyna uzyskała zgodę na prowadzenie szkolenia w obsłudze krótkofalówki od Klubu Krótkofalowców w Wilnie na ulicy Imbacy, naprzeciw Starego Ratusza. Jedynym warunkiem było zorganizowanie odpowiedniego lokalu na szkolenie i przetransportowanie do niego krótkofalówki z ich siedziby. Należało się spieszyć, gdyż w każdej chwili władze radzieckie mogły zająć lokal. Krótkofalówkę należało przenieść do jakiejś meliny i przechować do czasu zorganizowania lokalu na szkolenie. Zadanie to powierzono
Tadeuszowi Jungnikielowi. Tadeusz otrzymał klucz od lokalu Klubu Krótkofalowców i wraz z bratem Stanisławem, oraz ze mną wyposażeni w odpowiedni worek poszliśmy wykonać zadanie zaraz po lekcjach. Bez żadnych komplikacji weszliśmy do lokalu klubowego, załadowaliśmy krótkofalówkę do worka i wyszliśmy. Aparat był dość ciężki, wielkości dużego telewizora, więc nieśliśmy go na plecach na zmianę, pozostali dwaj ubezpieczali. Mieliśmy strasznego pietra bo na ulicach pełno było żołnierzy radzieckich, ponadto krążyły patrole piesze i zmotoryzowane. W razie konieczności niewiele mogliśmy zrobić, poza próbą odwrócenia uwagi od worka, przez wszczęcie awantury ulicznej, dzięki której niosący worek miał czas schować się do bramy. Szczęśliwie donieśliśmy aparat do mojego mieszkania na ul. Objazdowej. Dużo bliżej było do mieszkania braci J. Koszule nasze były mokre, chyba bardziej ze strachu niż ze zmęczenia fizycznego, choć nieśliśmy aparat pod górę ulicą Wielka Pohulanka. Krótkofalówka pozostała w moim mieszkaniu, cały czas w worku do 28 grudnia 1939 roku.

Razem z Kazikiem Skawińskim, po lekcjach "odebraliśmy" wojskom zd-radzieckim, przywłaszczony przez nich kabel telefoniczny W.P. długości ok. 200 m. Położyli go niechlujnie na ziemi, między chodnikiem i ogrodzeniem domów wzdłuż jednej z ulic na Zarzeczu. Stanęliśmy w odległości ok. 200 m i jednocześnie ucięliśmy szczypczykami kabel. Następnie szybko zwinęliśmy go jednocześnie z obu stron. Schowałem kabel pod mój szeroki płaszcz i przeniosłem go do mieszkania Kazika, na ulicę Subocz. Byliśmy pełni dziecinnej radości z "psoty" zrobionej "wyzwolicielom".

Najeźdźcy zaczęli rządzić się w okupowanym Wilnie i na całym obszarze kresów wschodnich Polski. Fikcja obywatelstwa radzieckiego rozciągnięta została na wszystkich mieszkańców terenów polskich okupowanych przez ZSRR, bez alternatywy nawet dla przypadkowych przybyszów, uciekinierów z zachodu. Przynależność do całego szeregu drobnych, lokalnych oddziałów, takich jak nasz tajny PW-PST, wchłonięty później w szeregi SZP, a następnie ZWZ-AK, ścigana była z artykułu 58 ustęp 6, 8, 9, 12 Kodeksu Karnego R.F.S.R.R., za szpiegostwo i przestępstwa przeciwko całości i bezpieczeństwu ZSRR. Przynależność do nielegalnej organizacji traktowana była bardzo szeroko, nawet w przypadku znajomości z konspiratorem. Surowe wyroki, do kary śmierci włącznie, wydawane były w trybie administracyjnym przez Najwyższe Kolegium Ludowego Komisariatu Spraw Wewnętrznych (Narodnij Komisariat Wnutrnych Dzieł NKWD), później przez Narodnij Komisariat Gosudarstwiennoj Bezopasnosti (NKGB) - po polsku UB, po niemiecku Gestapo. Działali oni również na terenach krajów przybałtyckich, jak Litwa, Łotwa i Estonia, które znalazły się pod "parasolem" ZSRR.
W wyniku działań wojennych we wrześniu 1939 roku 181 000 żołnierzy i oficerów Wojska Polskiego znalazło się w niewoli radzieckiej i zostało z czasem rozmieszczone w 132 obozach. Drogą dalszego wyłapywania, liczba ta zwiększyła się do 230 000. Z liczby tej, około 14 500 oficerów (głównie, bo byli też cywile, policjanci, leśnicy, straż więzienna itp.) zostało rozmieszczonych w trzech obozach jenieckich: w Starobielsku (200 km na wschód od Charkowa), w Ostaszkowie (ok. 300 km na północny zachód od Moskwy) i w Kozielsku (250 km na południowy wschód od Smoleńska). Na Litwie, w kilku obozach było internowanych około 1000 osób, które później po zwolnieniu uczniów i aneksji Litwy, dostały się do obozu w Kozielsku, już "opróżnionego" przez wymordowanie poprzedniego składu w Katyniu. Na terenach okupowanych nastał czas martyrologii ludności cywilnej. Odbywały się bestialskie egzekucje w podziemiach siedzib NKWD, masowe zsyłki na Sybir i bezustanne mordowanie polskiej inteligencji.
W naszej szkole został aresztowany i deportowany do Kazachstanu kierownik Wydziału Elektrycznego profesor inż. Antoni Lucjan Nekunda-Trepka. W latach 1940-1941 więziony był, przez władze litewskie mgr Paweł Gajdzica,
Samodzielna Grupa Operacyjna "Polesie" generała Kleberga, z braku amunicji, poddała się pod Kockiem wojskom niemieckim. Była to ostatnia walka regularnego Wojska Polskiego w wojnie obronnej wrzesień 1939. Ciągle działał oddział mjr Henryka Dobrzańskiego, noszącego pseudonim Hubal, utworzony z ochotników 110 pułku ułanów rezerwowej Brygady Kawalerii "Wołkowysk", ale był to pierwszy oddział partyzancki majora Hubala, tzw. Hubalczycy.