Skarby wawelskie, w swojej drodze na południe, przejechały przez Krzemieniec, Zbaraż, Tarnopol, Czortków i Horodenko na Kołomyję.
Pociąg ewakuacyjny z Torunia z Marysią oraz Tadeuszem Zdanowiczami dojechał do Łukowa. Dalej już nie pojechał. Pasażerowie musieli opuścić pociąg, po trzynastu dobach jazdy, stania i biegania w pole - „lotnik kryj się”. Byli zmordowani i bardzo zaniepokojeni. Nie otrzymali żadnych konkretnych, prawdziwych wiadomości a tylko pełno różnych, nieraz sprzecznych plotek.
Łuków
Kołomyja