Skarby wawelskie zostały ostrzelane na rynku w Łucku przez samolot niemiecki. Obyło się bez strat. Kolumna pojechała dalej, na południe, wzdłuż granicy radzieckiej, na Dubno i Krzemieniec.
Ochotnicy byłej G.O. „Wyszków”, po długiej naradzie, ruszyli wieczorem w kierunku Prus Wschodnich, gdzie podobno miała działać jeszcze armia „Prusy” pod dowództwem generała Biernackiego. Po godzinnym marszu, kolumna została zatrzymana i otoczona przez wojsko niemieckie. Musieli złożyć całą broń na wozy taborowe, a sami poszli dalej. Zostali zrewidowani i rozdzieleni. Pod konwojem, w kolumnie, oficerowie, a wśród nich Henryk Zdanowicz przeszli do Siedlec.
Łuck
Siedlce