



Rano skarby wawelskie zostały załadowane na dwa wojskowe autobusy, jeden samochód ciężarowy i osobowy. O godzinie 12:00 kolumna wyjechała z Tomaszowic, przez Lublin na wschód. Przed Krasnystawem kolumna została zaatakowana przez niemiecki samolot. Jedna osoba została lekko ranna. O godzinie 16:00 za Zamościem, koło miejscowości Łabuńki, pierwsza awaria - w autobusie pękła opona. W czasie wymiany koła, od południa, ze strony Tomaszowa nadeszli uciekinierzy, informując konwój, iż Niemcy zajęli miasto. Kolumna zawróciła spowrotem do Zamościa i skierowała się na wschód, na Hrubieszów i dalej na Włodziemirz Wołyński i Łuck. Tuż za Zamościem druga awaria. W autobusie nawaliła pompa paliwowa (była to chyba awaria sfingowana). Bagaż wawelski przeładowano z niego na pozostałe samochody. Przy zepsutym autobusie pozostawiono same kobiety i dzieci. Miały czekać na pomoc. Miał po nie przyjechać nowy autobus. Skarby wawelskie z mężczyznami m.in. teść Jan Kijanka, pojechały dalej w kierunku Łucka. Wieczorem, kierowca wojskowego autobusu zwiał, nie czekał na „pomoc”. Kobiety z dziećmi poszły do pobliskich zabudowań, majątku w Jarosławcu i tam oczekiwały na „obiecaną pomoc”. Czekały tam do 23 września.
Tej samej nocy, G.O. „Wyszków” spędzała na biwaku nieopodal Łukowa (pierwotnie był zapis Ożarów). Na odprawie oficerów, dowódca zwolnił wszystkich z przysięgi wojskowej i rozwiązał G.O. „Wyszków”. Kto chciał poszedł do domu na własną rękę. W jednostkach pozostali tylko ochotnicy, m.in. Henryk Zdanowicz.
Wileński Dywizjon Pancerny w którym walczył „Szczerbiec”, pojechał w kierunku na Sulejów, Piotrków, Puławy, Józefów i dotarł do Tomaszowa Lubelskiego i dołączył do zgrupowania armii „Lublin” i „Kraków”, w której m.in. walczył Leon Nalepiński.
S.G.O. „Polesie” zorganizował generał Kleberg, w majątku Albrechtowo, koło Pińska znajdował się jego sztab. Do grupy dołączyli m.in. marynarze Polskiej Marynarki Wojennej w Pińsku.
Zamość
GO "Wyszków"