Kolejna lub poprzednia strona Rozdział 32 ; Ostatnie wakacje przed wojną ; 1939.07.01 - 1939.08.31
Nasza szóstka: Jurek Ałabuszew, Staszek Jungnikiel, Julek Krukowski, Kostek Ostrowski, Cześ Zachareiwcz i Zygmunt Zdanowicz została zakwalifikowana na obóz szybowcowy, otrzymała komplet umundurowania (polowe sorty żołnierskie) i rozkaz wyjazdu do Ustinowej. Przez cały lipiec 1939 roku byliśmy szkoleni na obozie szybowcowym Przysposobienia Wojskowego, zorganizowanego przez „Szkołę Orląt” w Dęblinie dla kandydatów do Oficerskiej Szkoły Lotniczej.

  Cała baza szkoleniowa mieściła się na górze Żuków. Na sąsiedniej górze Bezmiechowej mieściła się również szkoła szybowcowa, ale cywilna. My mieliśmy dyscyplinę prawie wojskową, jak w koszarach, polowe mundury drelichowe, płaszcze, furażerki, trzewiki, owijacze piechoty na nogach, plecaki z menażkami i manierkami. Wszystko na koszt wojska. Szkolenie odbywało się w grupach 10-cio osobowych. Julek Krukowski miał już kategorię „B"pilota szybowcowego, był więc w osobnej grupie szkolony na kategoriê „C"- trzy mewki na znaczku.
Dęblin
  Trafiłem do grupy instruktora, rotmistrza Trenkwalda. Na zajęcia zabierał zawsze pełną skrzynkę piwa, którą sam opróżniał. Nawet pocił się piwem. Pierwsze szury i loty sam pierwszy wykonywał sprawdzając warunki powietrzne, siłę i kierunek lokalnego wiatru. Potem wolał pić piwo, a mnie wysyłał na „oblatywacza”. W związku z tym miałem też kłopoty. Raz deszcz lunął mi prosto w twarz zalewając oczy, tak, że nic niw widziałem. Drugi raz zerwał się ostry, gwałtowny szkwał i zaczął mnie miotać w górę, w dół i na boki. Jakoś, w obu przypadkach udało mi się wylądować bez uszkodzenia szybowca, a instruktor tylko coś tam zagulgotał łykając piwo - jak mi koledzy potem opowiadali.

  Jeden z kolegów wyl¹dowa³ w lesie. Skrzyd³a odpad³y na pierwszych drzewach, a kad³ub z pilotem jak torpeda przery³ siê przez ga³êzie drzew. Pilot wyszed³ z opresji ca³o, lekko tylko podrapany. Drugi kolega podczas l¹dowania kabota¿owa³ siê (wywróci³ na dziób) i zawis³ na pasach. Musiano go zdejmowaæ - nadwyrê¿y³ krêgos³up i ostatecznie wyl¹dowa³ w szpitalu. Na kurs ju¿ nie powróci³.
z całą siłą, podczas pikowania po wyprowadzeniu szybowca z korkociągu około 20 metrów od nas. Zginął na miejscu, a jego szybowiec rozwalony na drobne kawałki stał się łupem uczniów traktujących te szczątki jako talizmany „na szczęście”. Jeden z junaków został postawiony na miejscu katastrofy na warcie honorowej (fotografia obok) a cała szkoła, grupami rozeszła się do normalnych ćwiczeń, dla dodania sobie odwagi śpiewając marsz żałobny. Fałszowałem naturalnie, ale śpiewałem razem z innymi. Coś mnie przez cały czas ściskało za gardło.

  Dwa dni później zaliczyliśmy kategorię „A", a 22 lipca kategorię „B"pilota szybowcowego. Julek Krukowski zdobył kategorię „C", a mnie udało się odbyć kilka lotów na szybowcu półwyczynowym „Salamandra"(na kategorię „C"). Były to loty powyżej miejsca startu, bez samolotu i wyciągu, a tylko na gumach napinanych przez kolegów, czyli powyżej szczytu góry Żuków (769 m.n.p.m). Z szybowca widok był wspaniały na Beskid Wschodni. Widać było Ustrzyki Dolne, dolinę Białego Potoku i Strwiąźle. Ale polatać sobie nie było można. Mieliśmy przez cały czas wyznaczane krótkie zadania szkoleniowe; zakręt w lewo, w prawo i lądowanie. Do spacerów w chmurach niestety nie doszło, miesiąc okazał się za krótki.
  Mieliśmy do dyspozycji zorganizowaną umywalnię. Za poradą któregoś z kolegów wymyłem włosy w potoku górskim. Głowa prawie mi zamarzła, ale pozbyłem się straszliwego łupieżu (po jednym myciu przy użyciu zwykłego mydła toaletowego).
 
  Przez cały lipiec widywaliśmy zwiadowcze samoloty niemieckie, nadlatujące całkiem bezkarnie od południa na bardzo dużej wysokości, powyżej możliwości naszych samolotów i naszej artylerii przeciwlotniczej. Na pewno będzie wojna !
  Po obozie rozjechaliśmy się do swoich domów rozsianych po całej Polsce. Obóz był ogólnokrajowy. Staszek Gołofit pojechał na praktykę do Huty Baildon w Katowicach, Kostek Ostrowski, również na praktykę do Chorzowa. Jurek Ałabuszew, Julek Krukowski, Cześ Zacharewicz i Zygmunt Zdanowicz nie braliśmy praktyk szkolnych, nastawiliśmy się na wojnę, a po obozie byliśmy już jej pewni. Koledzy wrócili bezpośrednio do Wilna a ja przez jeden dzień zwiedzałem Lwów: Kopiec Unii Lubelskiej, Panoramę Racławicką, Politechnikę Lwowską, Teatr, pomnik Adama Mickiewicza oraz Dworzec Kolejowy. Nie przypuszczałem, że jest to pożegnanie tego pięknego i lubianego miasta, „Tajojków"i Lwowskiej Fali, rodzinnego miasta wujka Jana Kazimierz Breychy i Cmentarza Orląt.
Dokument 194 ; Weksel Maurycego Zdanowicza z marca 1939 roku (300,00 zł) ;
Wilno
  W sierpniu 1939 roku Zygmunt Zdanowicz pracował jako kasjer w stołówce kolejowej, koło dworca PKP. Brał udział w instruktażach i świczeniach cywilnej obrony p-lot. i p-gaz. Przydzielono mu punkt obserwacyjny na górze Bonffałowej, tuż obok mieszkania rodziców, ale około 3 km od miejsca pracy. W czasie próbnych alarmów nieźle się nabiegał pokonując biegiem taki kawał drogi.

  10 sierpnia 1939 roku, razem z Jurkiem Ałabuszewem, Julkiem Krukowskim i Czesiem Zacharewiczem, pojechaliśmy na rowerach na lotnisko w Pombanku, mając nadzieję, że będzie zorganizowane szkolenie motorowe dla pilotów szybowcowych. Szkolenie było, a raczej odbywały się rutynowe, planowe treningi pilotów rezerwistów, wśród nich Jurka Łuszczewskiego i naszego kolegi. Jeden z nich był tak uprzejmy, że zabierał nas kolejno na swoje krótkie loty, trenował bowiem starty i lądowania.
Sierpień 1939 - lotnisko Pombank koło Wilna - w środku Jurek Ałabuszew, ja przytrzymuję rękę Julka Krukowskiego z „różkami”;
1939
1939
Sierpień 1939 r - lotinisko Pombank koło Wilna - z lewej Jerzy Ałabuszew a obok niego Zygmunt Zdanowicz -obserwują start samolotu RWD-8
1939
1939
Sierpień 1939 r - lotinisko Pombank koło Wilna - w pilotce Zygmunt Zdanowicz za nim Jerzy Ałabuszew 
Chodziliśmy również na treningi na szkolną przystań wioślarską. Pływaliśmy też rekreacyjnie na plażę w Wołokumpii, ostatni raz 20 sierpnia 1939 roku.
1939
Wilno - plaża w Wołokumpii - Zygmunt Zdanowicz stoi w drugim rzędzie, drugi od lewej strony
Ostatnie zdjęcie Tadeusza Zdanowicza - przysłane przez niego do rodziców do Wilna
1939
  Henryk Zdanowicz, był po siódmym roku studiowania na Politechnice we Lwowie. Jeszcze nie wszystkie egzaminy kursowe pozaliczał, ale na wczasy w lipcu i sierpniu przyjechał do Wilna. Wiosłował trochę w AZS'sie. Irena też była w Wilnie, chociaż w połowie sierpnia wyjechała do Nowogródka do pracy.
  23 sierpnia 1939 roku Hitler ze Stalinem podali sobie ręce - zawarli pakt o nieagresji z podziałem łupów w tajnej klauzuli dotyczącej czwartego rozbioru Polski (z linii demarkacyjną na Bugu). Na razie na mapie, jesteśmy w Wilnie, na terenie ZSRR.

  14 sierpnia 1939 roku następuje mobilizacja 1-ej Dywizji Piechoty Legionów w Wilnie, której dowódcą był Wincenty Kowalski. Heniek Zdanowicz domyślił się, iż jego karta mobilizacyjna została wysłana na adres lwowski. Nie czekał na jej powrót, sam zgłosił się do jednostki. Wrócił aby się pożegnać, już w mundurze polowym, jako dowódca 3-ej baterii, w stopniu podporucznika.

  Przez tą samą dywizję został zmobilizowany nasz profesor matematyki, ppor. rez. mgr Jerzy Jacyna. W skład tej dywizji wchodził również Wileński Dywizjon Pancerny, w którym dowódcą kompanii technicznej był por. Gracjan Klaudiusz Fróg "Szczerbiec".
W Krakowie, w ramach G.O. „Kraków"zmobilizowany został wujek Jasi, Leon Nalepiński.

Kraków
Do Grodna, powrócili z wakacji spędzonych nad morzem ciocia Anna i wujek Jan Kazimierz Breychowie - zdjęcia poniżej;
Grodno
Jan Kazimierz Breycha w Grodnie
1939
1939
1939
1939
1939
1939
1939
1939
1939
Siostry Jasia i Józefa Kijanki w licpu i sierpniu przebywały na wakacjach w Krościenku koło Szczawnicy:
1939
Od prawej: Janina i Józefa Kijankówny w Krościenku
1939
Po lewej Józefa Kijanka
Po lewej Józefa Kijanka
1939
Z lewej Janina a z prawej Józefa Kijankówny w Krościenku
1939
Gdynia
Władysława z Goryckich Korolczuk w Gdyni
1939
28 sierpnia 1939 roku 1DPL wymaszerowała z Wilna. Widziałem ten wymarsz wieczorem przy wygaszonych światłach latarń ulicznych. Po ulicy Wileńskiej w kierunku Małej Pohulanki maszerował 1 p.a.l. - jednostka Henryka Zdanowicza. Po ulicy Wielka Pohulanka w kierunku na zachód do Landwarowa jechał Wileński Dywizjon Pancerny, z zasłoniętymi reflektorami z których przez wąską szparę wydostawał się słaby snop światła. W Landwarowie, m.in w majątku hrabiego Tyszkiewicza, męża Hanki Ordonówny, gdzie wujek Kazmierz Zielonkowski był rządcą, 1 DPL przeprowadzała dwudniowe ćwiczenia koordynacyjne, zgrywanie sztabów poszczególnych jednostek wchodzących w skład dywizji.

30 sierpnia 1939 roku 1 DPL została na stacji w Landtwarowie załadowana na pociągi i wyjechała na front w kierunku Grodna i dalej.
Wilno
Załącznik 161 ; Ministerstwo Spraw Wewnętrznych "POUFNE" "O zatrudnieniu pracowników mniejszości narodowych w przemyśle, handlu itp." - Warszawa 19 sierpień 1939 roku ;
Szczawnica

  Na zakończenie kursu otrzymaliśmy legitymacje pilotów szybowcowych, książki lotów i odznaki szybowcowe tzw. mewki.
W połowie szkolenia, 16 lipca 1939 roku, instruktor innej grupy, Truszkowski, demonstrował całej szkole, zgromadzonej na szczycie góry Żuków, tuż obok naszych baraków mieszkalnych, wyprowadzanie szybowca z korkociągu, pilotując wyczynowy niemiecki szybowiec typu Condor. Prawdopodobnie jednak źle obliczył wysokość, może nie uwzględnił ciężaru szybowca, większego i cięższego od innych bo uderzył w górę
KONIEC TOMU III